LOTTO Ekstraklase. Wisła osiągnęła swój cel, ale race i skandaliczne sceny na trybunach przykryły piłkarskie widowisko


fot. własne/Paweł Jerzmanowski


W ramach 30 kolejki na stadionie w Niecieczy, Sandecją Nowy Sącz podejmowała Wisłę Kraków. Krakowianie do awansu do strefy mistrzowskiej potrzebowali zremisować z podopiecznymi trenera Moskala. „Biała Gwiazda” po słabym spotkaniu osiągnęła swój cel i zdobyła jeden punkt. Widowisko pozostawało wiele do życzenia. Często zamiast piłkarskich emocji oglądaliśmy race na murawie, wulgarne przyśpiewki itp. Sędzia musiał parę razy przerwać pojedynek.

W czwartej minucie bardzo dobrą akcję przeprowadziła Sandecja. Do prostopadłego podania dobiegł Małkowski, ale za bardzo wyrzucił się ze światła bramki i z ostrego kąta uderzył tak, że Cuesta zbił piłkę na rzut rożny. W 14 minucie Sandecja miała okazję. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Danka, ale ten stojąc przed bramką z jedenastego metra uderzył wysoko ponad poprzeczką.

W 26 minucie bardzo dobrą okazję miała Wisła, ale Boguski strzelił prosto dobrze interweniującego Gliwę. W okolicach 30 minuty sędzia musiał przerwać na chwilę spotkanie, a kapitan Sandecji, Dawid Szufryn podszedł do najzagorzalszych kibiców, aby ci nie zakłócali meczu gwizdkami.

W 40 minucie po akcji Palcicia, Carlitos otrzymał futbolówkę i padł w polu karnym, ale sędzia nakazał wznowić piłkę od bramki Sandecji.

Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy kibice Sandecji dołączyli do kibiców z innych stadionów i też zaczęli rzucać serpentyny na murawę. Mecz na kilka minut musiał zostać przerwany. W 56 minucie z dystansu uderzał Jesus Imaz. Piłka o metr minęła słupek bramki Gliwy. W 61 minucie piłkarze z Nowego Sącza mieli doskonałą sytuację, ale dobrej centry z rzutu wolnego nie wykorzystali podopieczni trenera Moskala.

W 75 minucie kapitalną prostopadłą piłkę do wychodzącego Koleva zagrał dopiero co wprowadzony Sovsić. Kolev razem z Cuestą biegli do piłki, Bułgar okazał się szybszy, ale spanikował i w ostateczności piłkę złapał Cuesta. To była bardzo dziwna sytuacja.

Przez wszystkie przerwy grze, race i serpentyny sędzia dołożył do drugiej części spotkania aż 10 minut. I tak na początku doliczonego czasu gry z prawej strony dośrodkowywał zawodnik Sandecji, ale bardzo dobrze zachował się obrońca Wisły, Velez, który w ostatnim momencie wybił piłkę.

W końcówce doliczonego czasu gry Wisła była w sporych opałach. Nowosądeczanie kilkukrotnie atakowali bramkę Wisły, a najlepsze sytuacje do strzelenia bramki mieli po stałych fragmentach gry, rzutach wolnych i rożnych.

Sandecja Nowy Sącz – Wisła Kraków 0:0

Sandecja: Michał Gliwa, Dawid Szufryn(77′ Tomasz Brzyski), Alexandru Benga, Plamen Krachunov, Adrian Danek, Bartłomiej Kasprzak, Patrik Mraz, Pavlo Ksonz(87′ Filip Piszczek), Wojciech Trochim, Maciej Małkowski(73′ Damir Sovsić), Aleksandar Kolev
Rezerwowi: Dawid Pietrzkiewicz, Grzegorz Baran, Mateusz Cetnarski, Filip Piszczek, Bartłomiej Dudzic, Damir Sovsić, Tomasz Brzyski

Wisła: Julian Cuesta, Matej Palcić, Fran Velez, Marcin Wasilewski, Jakub Bartkowski, Nikola Mitrović, Tomasz Cywka, Pol Llonch, Rafał Boguski(83′ Zdenek Ondrasek), Carlitos(90+10′ Denis Balanyuk), Jesus Imaz(70′ Tibor Halilović)
Rezerwowi: Michał Buchalik, Tibor Halilović, Zdenek Ondrasek, Petar Brlek, Denys Balanyuk, Martin Kostal, Patryk Małecki

Żółte kartki: 58′ Plamen Krachunov –  54′ Matej Palcić, 69′ Jakub Bartkowski, 90+8′ Pol Llonch

Sędziował: Łukasz Szczech

Widzów: 1684




Komentarze


Lubisz to? Podziel się ze znajomymi!

0
16 udostepniania

LOTTO Ekstraklase. Wisła osiągnęła swój cel, ale race i skandaliczne sceny na trybunach przykryły piłkarskie widowisko