Lotto Ekstraklasa – liga, której nikt nie chce wygrać (komentarz)


fot. własne/Paweł Jerzmanowski


Znajdujemy się niemal na końcu sezonu piłkarskiej w Europie. Moment, w którym albo wszystko jest już jasne i mistrz kraju wybrany został długi czas temu, albo walka o tytuł toczy się między dwiema, może trzema drużynami. W pierwszym przypadku wystarczy spojrzeć na Niemcy, gdzie Bayern zgarnia wszystko i przetacza się przez rywali jak walec czy na Anglię, w której prym wiedzie Manchester City. W drugiej sytuacji można zerknąć na Włochy, gdzie trwa rywalizacja między Juventusem a Napoli. Jest jednak i trzeci przypadek. A nazywa się Lotto Ekstraklasa.

Nim jednak przejdziemy do meritum, zerknijmy jeszcze raz do innych lig. W Anglii pierwszy Manchester City ma po 33. meczach 87 (!) punktów. Nad drugim United ma aż 16 punktów przewagi. Przepaść.Znajdujemy się niemal na końcu sezonu piłkarskiej w Europie. Moment, w którym albo wszystko jest już jasne i mistrz kraju wybrany został długi czas temu, albo walka o tytuł toczy się między dwiema, może trzema drużynami. W pierwszym przypadku wystarczy spojrzeć na Niemcy, gdzie Bayern zgarnia wszystko i przetacza się przez rywali jak walec czy na Anglię, w której prym wiedzie Manchester City. W drugiej sytuacji można zerknąć na Włochy, gdzie trwa rywalizacja między Juventusem a Napoli. Jest jednak i trzeci przypadek. A nazywa się Lotto Ekstraklasa.
Nim jednak przejdziemy do meritum zerknijmy jeszcze raz do innych lig. W Anglii pierwszy Manchester City ma po 33. meczach 87 (!) punktów. Nad drugim United ma aż 16 punktów przewagi. Przepaść.
Identyczna sytuacja dzieje się w Hiszpanii – pierwsza Barcelona ma 82 punkty po 32. kolejkach. Drugie Atletico ma o 11 „oczek” mniej.

Mało? Spójrzmy na Niemcy. U naszych zachodnich sąsiadów Bayern zagarnia wszystko i mieli rywali jak chce. Po 30. meczach ma na koncie 75 punktów. Wicelider, Schalke 04 zdobyło o 20 (!!!) punktów mniej. To jest wręcz niepojęte.
Dla formalności wspomnę jeszcze o Ligue 1. AS Monaco nie wytrzymało presji i forma z minionego sezonu poszła w zapomnienie. PSG zdeklasowało ligę i po 33. występach ma na koncie 87 punktów. Mistrz z minionego sezonu znajduje się na drugiej pozycji z 70 „oczkami”.
Nieco inna sytuacja niż w wyżej wymienionych ligach jest we Włoszech. Na Półwyspie Apenińskim nadal toczy się wojna o mistrzostwo między Juventusem a Napoli. „Stara Dama” uzbierała w 32. kolejki 84 punkty. Klubowi Zielińskiego i Milika do lidera brakuje sześciu punktów.


Patrząc na powyższe ligi i spoglądając na Lotto Ekstraklasę, można poczuć… no właśnie, złość, rozżalenie, znudzenie czy jeszcze coś innego? Nawet ciężko nazwać to, co dzieje się w NAJWYŻSZEJ klasie rozgrywkowej w Polsce. Po prostu zobaczcie sami poniżej (tabela pochodzi z portalu Ekstraklasa.tv)


Spoglądając na „najlepszą” ósemkę klubów piłkarskich w Ekstraklasie można odnieść wrażenie, że tej ligi naprawdę nikt nie chce wygrać. Co można powiedzieć innego, jeśli kiedy Lech Poznań ma świetną sytuację na wyprzedzenie konkurencji – Legia i Jagiellonia przegrywa – a zamiast tego woli solidaryzować się z rywalami i także przegrać swoje spotkanie. Czemu? Bo tak i już.

Jeszcze podczas rundy zasadniczej mówiono, że Jagiellonia pewnie zmierza po tytuł. O Wiśle (krakowskiej) mówiono, że to niesamowicie mocna paka i Carlitos poprowadzi ich do Europy. Aktualnie Hiszpan jedynie trzyma tą padakę w ryzach. O Legii nawet nie warto wspominać, oni chyba po prostu boją się zagrać w europejskich pucharach.
Paradoksalnie w Ekstraklasie jest jedna drużyna, która może skorzystać z nieudolności reszty. Wisła Płock radzi sobie całkiem dobrze ostatnimi czasy i wczoraj zablokowali imienniczkę z Krakowa remisem. Przyznajmy jednak otwarcie: jeśli Wisła wyrzuci z pierwszej trójki którykolwiek z zajmujących tam miejsce klubów, ta liga straci jakąkolwiek powagę.

Co ciekawe, nasza wspaniała liga nadal ma swoich zwolenników. Każdy chyba słyszał ten klasyk, więc tutaj krótka scenka sytuacyjna:

-Cześć, jaką ligę najbardziej lubisz oglądać?
-Hej, no tak szczerze to Ekstraklasa jest bardzo fajna.
-Ekstraklasa? Przecież nasza liga jest beznadziejna.
-Ale zobacz, wszyscy się biją o mistrzostwo, to taka wyrównana liga.
I tak dalej, i tak dalej…

Prawda jest taka, że Ekstraklasa nie jest taka mocna, że każdy bije się z każdym. Ekstraklasa jest po prostu ewenementem na skalę światową. Tutaj nie chodzi o to, jaka ona jest wyrównana, a o to, że jest na tyle słaba, że mistrz nie potrafi nawet udowodnić tego, że jest mistrzem (Legia Warszawa to temat na zupełnie inny felieton).


Proszę tylko nie mówić mi, że plotę głupoty. Ekstraklasa jest BEZNADZIEJNĄ ligą. W piłkarskim świecie stoi ona co najwyżej na poziomie trzeciej ligi irlandzkiej, a nawet i tego nie jestem pewien. Co roku mamy nadzieję, że w końcu jakiś polski klub awansuje do europejskich pucharów, a kiedy już się to uda to w kraju są dwa obozy:
a. kibicujący i cieszący się awansem
b. ciągle plujący jadem

Powiedzmy sobie szczerze, co daje nam, jako kibicom widok polskiej drużyny w Europie? Co daje to samym klubom? Kibice mają jedynie możliwość zobaczenia więcej meczów polskiego zespołu, a sam klub w zasadzie nic, bo co zyskała Legia? Gdzie są te pieniądze z Ligi Mistrzów? Odpowiedzcie sobie sami, bo chyba to samo się już nasuwa.

Na koniec specjalny apel do polskich kibiców. Zastanówcie się dwa, trzy, cztery razy, zanim powiecie, że Ekstraklasa to mocna liga, która się rozwija. Stoimy w miejscu już tyle czasu, że szanowny pan Boniek czy inna osoba z zarządu PZPN może mówić co tylko chce, ale nikt im nie uwierzy, że Ekstraklasa idzie w dobrym kierunku. Ona nie idzie. Ona stoi. Albo nawet się cofa.




Komentarze


Lubisz to? Podziel się ze znajomymi!

0
2 udostepniania

Lotto Ekstraklasa – liga, której nikt nie chce wygrać (komentarz)