Czy przydomek klubu daje gwarancję sukcesu?


Święta, święta i po świętach. Każda buzia uśmiechnięta, prawda? Jeśli nie jest uśmiechnięta, to zapewne dlatego, że Mikołaj zamiast pięknego prezentu dla kibica futbolu przyniósł jakąś rózgę albo kolejne skarpetki do kolekcji, które odkładamy w półce z napisem: „sytuacja bardzo! awaryjna”. Jednak cieszyć się należy z każdego prezentu, nawet wspomnianych skarpetek.

Jeśli jednak się nie cieszycie, to należy poczekać do stycznia. Okienko transferowe może okazać się wszak spóźnionym podarunkiem, a wasz klub najlepszym Świętym Mikołajem. Ale zawsze jest jakieś ale. Tak jak Miki jedzie daleką drogę i może uszkodzić wasz prezent, tak zarząd może nie trafić z transferem, który okaże się niewypałem. Wtedy sytuacja nie jest najweselsza. Co jednak poradzić? Płakać nikt z tego powodu nie będzie. Co najwyżej zamiast walki o europejskie puchary, zostanie walka o byt w lidze…

Najlepszym wyjściem jest trafienie z wzmocnieniami tak wystrzałowo jak fajerwerki i szampany w sylwestra. No, ewentualnie jak woda z hydrantu. Choć nikt nie wie jak będzie, to co byście powiedzieli na to, gdyby zjawiła się dajmy na to wróżka czy pojawiła się złota rybka i powiedziała, że macie do wyboru: albo skarpetki pod choinkę, albo to, że wasza ukochana ekstraklasowa drużyna będzie grać tak jak wskazuje na to jej przydomek? Ciekawe, prawda? Część z was zapewne uśmiechnęła się pod nosem, inni znów pokręcili głową z niedowierzaniem, a pozostali wybrali skarpetki…

Nie wszystkim w życiu można dogodzić. Dajmy na to kibiców Legii. W większości zgodziliby się na ten pomysł. Przydomek „Wojskowi” wskazywałby na to, że będą grać twardo, agresywnie, wedle ułożonej taktyki dążyć do celu. Kibice Wisły Kraków byliby jednak pełni wątpliwości. Wszak „Biała Gwiazda” brzmi dumnie ale nie oznacza drogi pełnej wygranych. Jej zawodnicy mogliby grać jak połączenie Ronaldo i Messiego lub jak przereklamowane gwiazdy, który zamiast walczyć tylko i wyłącznie „gwiazdorzą” na boisku. Ryzyko jest. Podobno kto jednak nie ryzykuje… Nie wszyscy jednak mają takie problemy. Fani Korony Kielce jestem pewien, że pomysł gry jak „Scyzoryki” wzięliby w ciemno. Zadziorność, nieprzewidywalność, do tego agresywna gra i brak strachu przed nikim. Takie „Scyzoryki” na pewno poradziły by sobie ze „Śledziami”, bo tak właśnie mówią na siebie kibice Arki Gdynia. Może komentować tego nie będę szerzej ale Korona już by wiedziała jak zrobić w takim przypadku sałatkę śledziową…

Wszystkich w tym przypadku mogłaby pogodzić Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Popularne „Słonie” nie wystraszyłyby się ani „Wojskowych”, ani „Scyzoryków”, czy tym bardziej „Śledzi”. Mogliby stratować wszystkich lub polec po wielu zadanych ciosach. A upadek tak dużego zwierzęcia odbyłby się z wielkim hukiem. Dylemat z wyborem stanąłby przed fanami Zagłębia Lubin. „Miedziowi” to przydomek zacny. Brzmi bogato i pięknie się mieni. Ale czy w boju okazałby się wytrzymały? Tego nie wiadomo. Tak jak nie wiadomo jakie wybory podjęliby kibice swoich drużyn. Pewne jest jednak to, że taka rywalizacja byłaby bardzo ciekawa.

Komentarze


Lubisz to? Podziel się ze znajomymi!

0
7 udostepniania

Czy przydomek klubu daje gwarancję sukcesu?