Lotto Ekstraklasa. Transferowa gorączka odbiera niektórym rozum. Legia i Pogoń mierzą się z rzeczywistością.


fot. Mateusz Kostrzewa/Legia.com

Łaska kibiców na pstrym koniu jeździ, wiemy to nie od wczoraj. Mimo tego ze sporą dawką zażenowania obserwowaliśmy reakcje części kibiców w odpowiedzi na ostatnie doniesienia transferowe płynące z Legii Warszawa (Eduardo da Silva) oraz Pogoni Szczecin (Dawid Błanik). Za stary, za młody, za drogi, niedoświadczony, doświadczony do granic zaspokojenia sportowych ambicji, nie z Polski, z Polski ale z daleka…

Niektórzy jojczą tak donośnie i płaczliwie, jakby właśnie dokonywano starannie zorganizowanego zamachu na porządek w jakim powinien funkcjonować ich ulubiony zespół. Oczywiście porządek wykoncypowany w oparciu o ich błyskotliwe spostrzeżenia, czerpiąc z lat doświadczeń obserwowania wydarzeń wokół klubowych. Chuchania i dmuchania na jego dalsze losy z perspektywy ekranu komputera. Przy okazji rozstając się ze zdrowym rozsądkiem.

Oto przykłady.

https://twitter.com/toniaszsalek/status/948883107163377664

I na deser.

Pomieszanie z poplątaniem. Nie można przecież oceniać jakichkolwiek decyzji klubu w oderwaniu od jego bieżącej sytuacji na wielu płaszczyznach. Kluby poruszają się w granicach swoich aktualnych możliwości finansowych, organizacyjnych, sportowych – wszystkich aspektów, które mają pośredni lub bezpośredni wpływ na jego kondycję.

Przyznajemy, że i nam zdarzało się krytykować Dariusza Mioduskiego. Ani to powód do dumy, ani do wstydu. Warunek był jednak zawsze jeden – w naszej ocenie podejmował błędne decyzje lub najzwyczajniej w świecie opowiadał dyrdymały. To są momenty, które trudno przemilczeć, niezależnie zresztą od ich sprawcy. Jak trzeba, ładujemy, proste. W zatrudnieniu Eduardo da Silvy nie dostrzegamy jednak niczego kontrowersyjnego.

Mioduski owszem popełnił błąd, ale rok temu, kiedy stanął w kontrze do ówczesnych władz Legii. Swoje rządy zapowiedział jako antytezę ich poczynań, co stoi w oczywistej sprzeczności z zakontraktowaniem Brazylijczyka. Nie dość, że zaatakował uwielbianego w legijnym środowisku prezesa Leśnodorskiego, kwestionując realizowaną przez niego koncepcję zarządzania klubem w kontekście jego dalszego rozwoju, to na dodatek sam sięgnął po wypracowany przez niego schemat. Mioduski swoim zachowaniem upodobnił się do piłkarza, który „jak Boga kocham” nie przeszedłby do drużyny X, po czym złośliwy los podsunął mu z tego zespołu ofertę nie do odrzucenia. Nigdy nie mów nigdy, a już na pewno nie w świecie, którym rządzi kasa. Pod rygorem siarczystego obśmiania.

Zostawmy jednak obecnego prezesa Legii. Akurat pozyskanie byłego zawodnika Arsenalu i Szachtaru broni się niemal na każdym polu. Klasa sportowa? Niekwestionowana. Wiek? W obecnym sezonie Ekstraklasy czołowymi strzelcami są Marcin Robak (1982), Marco Paixao (1984) i Igor Angulo (1984). Eduardo ze swoją metryką plasuje się w środku tego towarzystwa (1983), czyli i ten argument chwieje się na nogach. Drogi? Podobno nie aż tak. Jasne, za frytki żaden poważny piłkarz do Polski nie przyleci, ale… skoro Legia podpisała, to Legię stać. Co jak co, ale Mioduski nie wygląda na rozhisteryzowanego pięćdziesięciolatka, który trzęsie się z podniecenia na myśl o wydawaniu forsy. Nie mamy wątpliwości, że dobrze to policzył. Trzy razy.

Zatrzymajmy się na chwilę przy pieniądzach. Możecie uznać nas za dziwaków, ale wywalczenie mistrzostwa Polski wydaje nam się bardziej prawdopodobne z Eduardo da Silvą w składzie niż bez niego. A już na pewno jest to ciekawsza perspektywa niż wojowanie z Armando Sadiku na szpicy. Lepsi piłkarze to ładniejszy styl gry, więcej bramek, większe zainteresowanie widzów, mediów i reklamodawców. Gdzie nie spojrzeć, zysk.

A że potencjalny? Nie ma co udawać, że da Silva do inwestycja jak każda inna. Obarczona pewnym ryzykiem (kruche zdrowie Brazylijczyka), ale ciągle ze sporym prawdopodobieństwem zwrotu z nawiązką. Taką mamy ligę, że przyjeżdżają do niej wyliniały Olivier Kapo oraz znudzony Danijel Ljuboja, by sobie nią porządzić. Trudno z tym faktem polemizować.

Niektórzy twierdzą, że sprowadzenie Eduardo zablokuje w Legii rozwój młodych polskich zawodników. Przepraszamy, kogo? Zerkamy na jej kadrę i poza Jarosławem Niezgodą, który młodym piłkarzem przestał być jakieś dwa lata temu, żadnych Polaków nie dostrzegamy. Zatem pytamy – czyj konkretnie rozwój zablokuje Brazylijczyk? Uznajcie nas za ignorantów, ale nie przypominamy sobie, by w zespołach młodzieżowych Legia miała choć jednego napastnika, który dziś przynajmniej potencjalnie byłby wstanie podnieść jej jakość i szansę na mistrza. Nie ma i już.

Za to biega tam od groma dzieciaków, które od podpatrywania uznanego dawniej w Europie zawodnika mogą wyciągnąć sporo mądrych wniosków. Zwłaszcza że mowa o piłkarzu, który doszedł do pełnej sprawności po bardzo ciężkiej kontuzji. A Niezgoda? Eduardo dawniej grywał już na pozycji cofniętego napastnika, więc panowie spokojnie mogą grać obok siebie. Poza tym kiedy Jarek ma się sprawdzić w rywalizacji z poważnym rywalem, jeśli nie w wieku dwudziestu trzech lat? Przed trzydziestką?

A teraz Pogoń, bo to też niezła heca. Niektórzy jej kibice zagotowali się na wieść o tym, że w grze o utrzymanie ma im pomóc 21-letni Dawid Błanik, gracz GKS Tychy, zdobywca czterech goli w osiemnastu meczach I ligi. Zawodnik ponadto wzbudzający zainteresowanie Cracovii oraz Górnika Zabrze, ale jak widać dla niektórych to ciągle za mało. Do tej grupy postrzeleńców mamy zatem kilka pytań:

1. Pogoń gra o utrzymanie czy o europejskie puchary?

2. Które miejsce po rundzie jesiennej zajmuje Pogoń?

3. Czy łatwo jest przekonać cenionego zawodnika do gry w dwumeczach z Piastem lub innym Bruk-Betem?

4. Czy pozyskiwanie obiecujących zawodników z I ligi, szczególnie w oparciu o przykład Górnika Zabrze, to naprawdę taki durny pomysł?

5. Czy Pogoń pozyskała ostatnio bogatego sponsora?

6. Czy aktualny główny sponsor klubu akceptuje i wspiera politykę transferową klubu?

7. Co za tym idzie – czy główny sponsor klubu przyjechał na Karłowicza wywrotką z forsą i kazał brać?

8. A może prezes Mroczek i dyrektor Stolarczyk odkopali ostatnio Złoty Pociąg?

Jeśli my nie jesteśmy przekonujący, może Albert Einstein będzie dość wiarygodny – „szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”. W Pogoni od lat przecież nic się nie zmieniło, rzecz jasna poza celami.

Pogoń chce obiecującego Dawida Błanika z I ligi – lament, że niedoświadczony ma pomóc w utrzymaniu.

Legia chce Eduardo, byłą gwiazdę znanych klubów – lament, że nie odmładza składu.

Rozwiązanie – Eduardo do Pogoni, Błanik do Legii.

Przewietrzcie sobie pokój.

Komentarze


Lubisz to? Podziel się ze znajomymi!

-1
79 udostepniania, -1 punkty

Lotto Ekstraklasa. Transferowa gorączka odbiera niektórym rozum. Legia i Pogoń mierzą się z rzeczywistością.