Polacy za granicą. Bednarek będzie najlepszy


Gramy jak trenujemy. To są słowa Krystiana Bielika z wywiadu po meczu Mistrzostw do lat 21 przeciwko Słowacji, wówczas rywalem Polaków była Słowacja. Nie drogi czytelniku, to nie są żadne pozbawione sensu wspominki, zaś jest to motto, którego nie musimy używać jedynie w kontekście meczu ze Słowacją w czerwcu,  ale i również wyciągając to zdanie z kontekstu wypowiedzi młodego obrońcy Arsenalu, możemy dopasować je do wielu kwestii w piłce nożnej, a jedną z nich jest sytuacja młodych, polskich piłkarzy za granicą. Następne kilka akapitów będzie poświęcone jednemu z nich. Tym jegomościem jest Jan Bednarek, młody polski defensor, znany niemalże wszystkim Polakom mających pojęcie o piłce na przyzwoitym poziomie defensor. Kojarzony przynajmniej w czerwcu, lipcu, czy sierpniu, potem już się o nim zapomniało.

Najpierw przypomnienie, czyli historia o zapomnieniu w polskim futbolu. Cofnijmy się do cieplejszych dni, a konkretniej do czerwca 2017 roku. Rozpoczynamy sagę transferową Jana Bednarka. Na start dowiadujemy się, że na stole leżą pieniądze z Anglii, kwotą jest kilka milionów. Następnie Lech Poznań, czyli adresat oferty, przystępuje do negocjacji. „Kolejorz” jest wybredny i chce otrzymać sporą sumę za młody talent. 27 czerwca saga transferowa kończy się, a negocjacje skutkują ofertą sześciu milionów euro, zatem mamy do czynienia z rekordowym transferem z Ekstraklasy. Tą ekipą z Anglii jest Southampton, natomiast tym „młodym talentem” jest Jan Bednarek. Mówi się o sporym transferze, jest dość sporo jego zwolenników, zdecydowanie mniejszą część stanowili ci, co uważali, iż Polak wróci do ojczyzny z podkulonym ogonem.

Tutaj mały przerywnik, bowiem nie mogłem zrozumieć tych ludzi, którzy uważają, iż zawodnicy odchodzący za granicę i na skutek tego zdecydowaną większość spotkań oglądają z trybun bądź ławki, są nazywani niewypałami. Rozumiem takie określenie zaadresowane do Grzegorza Krychowiaka, ale do 21-letniego Jana Bednarka? Powiedzmy sobie szczerze, jeżeli w wieku 26-27 lat nie zmieni się jego pozycja w zespole, wówczas wtedy będziemy mogli panikować i nazywać go niewypałem, wszak mając przed sobą młodego zawodnika, który decyduje się na przeprowadzkę poza Polskę, trzeba wykazać cierpliwość. Nie każdy jest Marcusem Rashfordem czy Kylianem Mbappe, a patrząc na obecny poziom szkolenia młodych piłkarzy w Polsce, to nie spodziewam się, by w ciągu najbliższych lat w Polsce, znaleźć 18-letniego „kocura”, który będzie gwiazdą ligi francuskiej, a tym bardziej angielskiej. Jeżeli ktoś bardzo chce podziwiać taki widok, to dla niego bardzo dobrym rozwiązaniem będzie Football Manager.

Debiut w reprezentacji młodego Polaka, już jako gracza Southampton, przypadł na 4 września 2017 roku, wtedy nasza kadra zagrała przeciwko Kazachstanowi. Wszedł na murawę, ale dopiero w 89 minucie, więc brakowało czasu by udowodnić swoją wartość na boisku. To był pierwszy i ostatni mecz Bednarka w dorosłej reprezentacji, chociaż Adam Nawałka na pewno uwzględnia byłego piłkarza Lecha Poznań w kontekście powołania na Mundial. Po meczu słuch o Bednarku powoli zanika i mało kto pamięta, że jeszcze kilka miesięcy temu, 21-letni stoper za rekordową kwotę stał się jednym ze „Świętych”.

W październiku Super Express rozmawia z Janem Bednarkiem o przeprowadzce. Zdaję sobie sprawę, że przeskok między ligą polską a angielską jest bardzo duży, o czym mogę się przekonać na miejscu. Intensywność, wyszkolenie i siła zawodników – to wszystko jest na wyższym poziomie, a ja muszę do niego dorównać. Jednak potrzebuję czasu, abym zaczął grać. Menedżerowie rozmawiali z władzami klubu o moim początku w Anglii.– komunikuje wychowanek MPS Szamotuły

Jan Bednarek będzie najlepszym polskim obrońcą XXI wieku. Southampton jest wymarzonym miejscem do nauki i Bednarek przyjmując „Wyzwanie Świętych” podjął bardzo dobrą decyzję.

Nie tak dawno popularne były zestawienia „Gdyby nie sprzedawali”, gdzie ukazano skład np. Palermo, jeżeli ono nie sprzedawałoby swoich zawodników. Zakładając by takie zestawienie wykonać na Southampton, to ujrzelibyśmy prawie cały Liverpool FC, gdyż spora część, która gra obecnie w barwach „The Reds” wychowywała się w szeregach „Świętych”.

Sadio Mane, Adam Lallana, Nathaniel Clyne, Victor Wanyama, Morgan Schneiderlin, Alex Oxlade-Chamberlein, Gareth Bale, Theo Walcott. Bardzo duża część talentów Premier League pochodzi właśnie z boisk, gdzie obecnie uczy się Jan Bednarek.

Jeśli chodzi o środkowych obrońców, to potrzebna jest cierpliwość. Taki Kamil Glik odpalił dopiero w wieku 27 lat, a jako junior uczył się nie byle gdzie, ponieważ w Realu Madryt, później umiejętności szlifował w Palermo, czy Torino. Teraz jest jednym z czołowych zawodników AS Monaco, a ma 29 lat.

Porównajmy obu graczy, ponieważ zbyt wiele się nie różnią. Kamil Glik cechuje się siłą, z czego kojarzą go nawet ci kibice, których potocznie nazywamy „Januszami Futbolu”, 29-latek doskonale gra głową, jest naprawdę twardym gościem. Jan Bednarek? Podobnie jak u 29-latka nie można go lekceważyć przy rzutach rożnych, potrafi we współpracy z pomocnikami stworzyć ciekawie zapowiadającą się akcje, jest w stanie przewidzieć ruch przeciwnika, również jest szybki i silny. Ot, idealny środkowy obrońca, twardy jak skała. Jeśli chodzi o kwestie fizyczne to jest niewiele gorszy od Glika. Kiedy Bednarek grywał w Ekstraklasie, wyróżniał się tymi cechami, a lada moment będziemy mogli oglądać go w Premier League, ponieważ po odejściu Van Dijka, Polak wskoczy na ławkę rezerwowych i jestem przekonany, iż otrzyma kilka minut, aby pokazać to co potrafi.

Obaj zestawieni panowie nie różnią się za dużo, mają podobne cechy charakterystyczne. Jan Bednarek jednak będzie jeszcze lepszy fizycznie od Glika, bowiem 29-letni obrońca wychował się we Włoszech, gdzie umiejętności fizyczne nie są głównym aspektem, w przeciwieństwie do Anglii, gdzie często Bednarek będzie mówiąc kolokwialnie „tyrany”. Aby być świętym musi słuchać się kapłana, czyli Mauricio Pellegrino. W Polsce nie byłby tak dobrze wytrenowany

Jan Bednarek podkreślał, że mimo tego, iż jest bardzo ciężko, to w Southampton bardzo dobrze się czuje. Mieszka blisko Pierre-Emile Hojberga, również obiecującego piłkarza, rówieśnika Bednarka, nie skarżył się na problemy w szatni.

Wniosek? Transfer do Southampton to same plusy, trzeba być cierpliwym, a to zaowocuje i będziemy mieli genialnego następcę Kamila Glika. Sam 29-letni stoper od razu nie był wpuszczany do pierwszej drużyny Palermo, czy Torino i tak samo będzie z Bednarkiem. Młodzieżowy reprezentant Polski może również być spokojny o przyszłość, gdyż „The Reds” traktuje Southampton niczym swoje rezerwy, a znając ciągnące się od wielu lat problemy z defensywą Liverpoolu, to być może kiedyś władze klubu z miasta Beatelsów sięgną po Polaka.

„Gramy jak Trenujemy”.

Komentarze


Lubisz to? Podziel się ze znajomymi!

-3
129 udostepniania, -3 punkty

Polacy za granicą. Bednarek będzie najlepszy