Bundesliga. Łukasz Piszczek wraca do gry


Po kontuzji jakiej Łukasz Piszczek doznał w spotkaniu eliminacyjnym reprezentacji Polski z Czarnogórą posypała się gra Borussii Dortmund. Drużyna prowadzona wtedy jeszcze przez Petera Bosza zaczęła przegrywać mecz za meczem. Na szczęście może się to zmienić już dziś, bo Polak wraca do gry.

Uraz kolana wykluczył naszego reprezentanta na kilka miesięcy. Na szczęście dla wszystkich, „Piszczu” wraca do gry i powinien spokojnie odbudować swoją formę do zbliżającego się wielkimi krokami mundialu. To cieszy fanów biało-czerwonych. Najbardziej jednak w chwili obecnej szczęśliwi są kibice z Signal Iduna Park. Po wykluczeniu Polaka z gry Borussia odpadła z Ligi Mistrzów oraz Pucharu Niemiec. A w Bundeslidze ma na chwilę obecną 16 punktów straty do liderującego Bayernu Monachium. Od chwili doznania kontuzji zmieniło się wiele, łącznie z trenerem. Obecnie jest nim Petea Stöger.

Wielkim problemem okazała się dla nas kontuzja Piszczka. Brakuje go nam w każdym aspekcie – powiedział Hans-Joachim Watzke, prezez klubu.

Na szczęście dla niemieckiej drużyny Piszczek wraca do gry i ma wystąpić w dzisiejszym spotkaniu z ekipą Jakuba Błaszczykowskiego – VFL Wolfsburg. Mówiąc na szczęście trzeba traktować te słowa z większą powagą, bo nasz zawodnik przynosił szczęście swojej drużynie. W składzie z Polakiem Borussia praktycznie nie przegrywała. A większość ekspertów podkreślała, że kłopoty zespołu zaczęły się właśnie po kontuzji prawego obrońcy.

– Wszystko posypało się po kontuzji Piszczka. On ciągnął za sobą chłopaków i zarażał ich entuzjazmem. Po jego kontuzji więcej oczekiwałem od Sokratisa Papasthatopoulosa. Jest zastępcą kapitana i powinien był pokazać swoje cechy przywódcze. Ale nie zrobił tego – stwierdził asystent Petera Bosza, Hendrie Krüzen

Pochlebne opinie na swój temat stara się stonować sam zainteresowany. Skromność i optymizm to drugie imię tego zawodnika, więc ciągnął kolegów za sobą. Do tego wola walki, którą ma w sobie i doświadczenie sprawia, że jest jednym z liderów dortmundzkiej drużyny.

-Nie sądzę, by drużyna była ode mnie zależna. Kilka rzeczy złożyło się na to, że nie mieliśmy wyników. Moja kontuzja być może też się na to nałożyła, ale jedynie w drobnym stopniu. Nawet w fazie, gdy wygrywaliśmy, nie graliśmy wcale znakomicie. W drugiej części rundy jesiennej brakowało nam szczęścia, które mieliśmy na początku- mówi Piszczek

Komentarze


Lubisz to? Podziel się ze znajomymi!

0
46 udostepniania

Bundesliga. Łukasz Piszczek wraca do gry