fot. własne/Paweł Jerzmanowski

Kto zgarnie całą pulę, czyli karty będą rozdane w maju!


0


Siadając do tego felietonu miałem w głowie, że start naszej ukochanej Lotto Ekstraklasy już niebawem. Niebawem, bo w najbliższy piątek spotkaniem Wisły Płock z rewelacją rundy wiosennej – Górnikiem Zabrze. I to właśnie na zabrzańskiego beniaminka oczy całej piłkarskiej polski będą w dużej mierze rzucone. Choć nie ma na nich wielkiej presji ze strony szefostwa, to już wyniki pokazały, że można się spodziewać ciekawego scenariusza na koniec.

Wiadomo, że celem drużyny, która świeżo awansowała do najwyższego poziomu rozgrywkowego jest utrzymanie. Jednak to nie dotyczy drużyny Marcina Brosza, która od początku rozgrywek pokazywała polot, klasę i pomysł na grę. Młody narybek, jaki stanowi główną część zespołu wystrzelił tak mocno, że jeden z nich – Szymon Żurkowski, został ujęty w klasyfikacji 50 najlepszych młodych talentów UEFA. Ktoś może powiedzieć, że to grono jest duże i nie obejmuje reszty świata. Jednak sam fakt może wzbudzać podziw. Szczególnie, że główny faworyt do tytułu, czyli Legia Warszawa, nie ma takich asów w rękawie. Choć z drugiej strony można polemizować, bo punkty legionistom ratował Jarosław Niezgoda, który miał uczyć się przy Armando Sadiku. Ten wygryzł jednak Albańczyka ze składu. A sama Legia po początkowych kłopotach i przejęciu zespołu przez Romeo Jozaka, zdaje się wychodzić na prostą.

I warto się skupić tutaj, czy zimowe wzmocnienia pozwolą spokojnie walczyć Wojskowym o mistrza Polski. Bo nie ma wątpliwości, że o ten tytuł walka będzie rozgrywać się będzie pomiędzy Legią, Lechem i Górnikiem. I choć czwarta w tabeli Jagiellonia ma tyle samo punktów co Kolejorz i Górnicy, to zimowe okienko bardziej osłabiło zespół Ireneusza Mamrota, niż wzmocniło. Chociaż transfer Romana Bezjaka z Darmstadt może wzbudzać podziw. To jednak odejście Cernycha, Tomasika (zasilił Lecha) oraz Gordona czy Chomczonowskiego może być bardziej opłakane w skutkach. Nie wierzę, że prócz Bezjaka, Bödvar Bödvarsson czy np. Jakub Wójciki na tyle uzupełnią zespół. Jagiellonię umieściłbym wraz z Zagłębiem Lubin, Koroną Kielce oraz Wisłą Kraków w walce o miejsce uprawniające do startu w Lidze Europy.

Tak właściwie wśród tych czołowych zespołów pasowałoby dodać Śląsk Wrocław oraz Lechię Gdańsk. Nie ma co się jednak oszukiwać, że ten sezon nie należy do najlepszego wśród tych drużyn. Wrocławianie mieli walczyć mocno od początku, a dokonane latem transfery dodatkowo na to wskazywały. Nie widać jednak tego. Może końcówka jesieni była trochę lepsza od początku. Jednak jedna jaskółka wiosny nie czyni. Lechia z kolei ma kłopoty wewnętrzne z finansami, co przekłada się na zespół. Zawirowania wokół Wolskiego czy Nalepy nie wróżą dobrej atmosfery w zespole. Są za to zespoły, które mogą zaskoczyć i zostać tzw. czarnym koniem. Jednym z nich będzie Korona Kielce. Zespół Gino Lettierego mimo iż zajmuje tylko 7 miejsce, to pokazywał nie raz w tym sezonie, że grać potrafi. I to grać przez duże „G”. Zima może być tym czasem, który zespół wykorzysta na zgranie i jeszcze lepsze zrozumienie szkoleniowca, który ledwo został zatrudniony, a w mediach był linczowany. Pokazał jednak, że gdy zespół w pełni mu zaufa, to może wiele. Teraz w Kielcach nikt nie wyobraża sobie drużyny bez niego.

Można też widzieć w pucharach Arkę Gdynia, która w zeszłym sezonie próbowała swych sił w eliminacjach Ligi Europy, dzięki wygranemu Pucharowi Polski. I przyznam szczerze, że zespół trenera Ojrzyńskiego zaimponował mi. Taką determinację jaką pokazali w walce z FC Midtjylland mogą zwojować wiele. Ekstraklasa trwa jednak więcej niż dwa spotkania i sama determinacja może nie wystarczyć. Trzymam jednak kciuki za Śledzie. Są wyżej w tabeli od Wisły Kraków. Biała gwiazda walczy o udział w pucharach już kilka sezonów. Wcześniej ciężko było tej drużynie, bo pieniędzy nie było na nic. Teraz jednak sytuacja się uspokoiła i tak naprawdę zespół wychodzi na prostą. A miejsce dające udział w eliminacjach do LE, byłoby zwieńczeniem pewnego etapu. I krokiem do kolejnego etapu, który mógłby pomóc znów walczyć z Legią oraz Lechem o miano najlepszej polskiej drużyny.

W czołowej ósemce znajduje się też solidnie grające Zagłębie Lubin. Zespół ten opuściło niestety zimą dwóch świetnie grających zawodników – Jakub Świerczok oraz Jarosław Jach. Do tego stery pod koniec poprzedniej rundy przejął niedoświadczony Mariusz Lewandowski (trzymam kciuki za niego jako szkoleniowca). I choć z całą sympatią dla byłego reprezentanta polski, trzymam za niego kciuki, to nie wiem czy podoła temu zadaniu. Co nie znaczy, że może to się nie udać. Ja jednak nie wierzę w to. Wisła czy Korona powinny dosyć szybo łyknąć w ligowej tabeli zespół Miedziowych.

Piłka to jednak sport. A sport jest nieprzewidywalny. Nie ma pewnych rzeczy w sporcie, choć mimo wszystko nie ma szans, by do walki o czołowe lokaty nagle włączyła się Pogoń, Piast czy Sandecja. Mistrz Polski powinien być rozstrzygnięty pomiędzy Legią, Lechem i Górnikiem. A pozostałe zespoły z czołowej ósemki będą walczyć o to, by zbliżyć się do podium i liczyć na grę w Lidze Europy. A walka niech będzie zacięta, by emocje przeżywać do ostatniego spotkania.





Like it? Share with your friends!

0