„Zabierz mnie do Madrytu”, czyli telenoweli nie ma końca




„Lewandowski w Madrycie” to tytuł, który mógłby się okazać hitem wśród polskich seriali. Czemu? Długi, pełen beznadziejnego nadmuchiwania całej sprawy no i w końcu z beznadziejnym finałem. Nie pozostaje mi nic innego, jak wyperswadować wam z głów pomysł przejścia Roberta Lewandowskiego do Realu Madryt, więc niczym „Hanka w kartony” ruszamy do dzieła!

To nie młodzieniaszek z Borussii

Lewandowski nie jest już 21-latek wdrażany do zespołu z Dortmundu i stopniowo poznający niemiecki futbol. To nie jest ten sam młokos, który pięć lat temu wpakował właśnie czteropak, i którym właśnie wtedy „Królewscy” się zainteresowali. Żeby była jasność, nie ujmuję umiejętności „Lewemu”. Ten gość jest niesamowity, jestem fanem jego talentów, ale umówmy się, Real nie szuka 30-latków. Ostatni dzwonek na odejście do stolicy Hiszpanii był przynajmniej dwa lata temu. Lewandowski nie skorzystał.

A propos jego czterech goli w meczu z Realem. Tak zwana „obsesja” Florentino Pereza na temat Robert Lewandowskiego zaczęła się właśnie wtedy. Tak na prawdę to dosyć zrozumiałe. Jakiś nieznany szerszemu gronu napastnik nagle ładuje twojemu klubowi cztery bramki i zostaje bohaterem meczu. No chyba musiało coś wtedy ruszyć. Zaiste długo po tej sytuacji utrzymywały się plotki i doniesienia o „Lewym” w Realu, ale nie żyjmy tym do teraz, błagam.

Pieniądze

Jak nie wiesz o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Napastnik Bayernu kontrakt ważny ma do 2021 roku. Jeśli chodzi o kwestie finansowe, mistrz Niemiec nie puści swojego najlepszego i jedynego tak klasowego snajpera za bezcen. Stąd Real musiałby wyłożyć przynajmniej 150 mln euro, biorąc pod uwagę obecny rynek, a nawet i więcej, gdyby dłużej o tym pomyśleć. Czy się na to zdecyduje dla 30-latka? No nie jestem przekonany.

Inny styl gry

Nie ma się co oszukiwać, że Hiszpania i Niemcy się nie różnią stylem gry. Różnią się i to w… bardzo. Wśród naszych zachodnich sąsiadów to właśnie Hiszpan chciał wprowadzić ich słynną tiki-takę i no, „nie wyszło”. Oczywiście do wszystkiego można się przyzwyczaić, jednak (no i znowu zahaczasz o wiek…) Robert ma trzydzieści lat. Na miłość boską, to nie ma sensu.
Nie zrozumcie mnie źle, nie ujmuję talentu, umiejętności czy pracy jaką wykonał Robert i tak dalej. Mam ból o to, że są ludzie wierzący w ten transfer. Chłopak ma 30 lat na karku, a Real nie szuka „starych” zawodników. W głowie Pereza może i swojego czasu był tylko Robert Lewandowski, jednak teraz go tam nie ma. Trzeba się z tym pogodzić.




Komentarze


Lubisz to? Podziel się ze znajomymi!

0
27 udostepniania

„Zabierz mnie do Madrytu”, czyli telenoweli nie ma końca