fot. własne/Paweł Jerzmanowski

LOTTO Ekstraklasa. Wymarzony start rundy wiosennej! To było prawdziwe meczycho, w którym Wisła Płock zwyciężyła Górnika Zabrze 4:2!


0


Pewnie wielu z Was nie mogło się doczekać na wznowienie rozgrywek LOTTO Ekstraklasy. I słusznie! Mecz rozgrywany w Płocku przyniósł nam tyle, albo i więcej emocji, co hitowe starcia w Premier League, Bundeslidze, czy w LaLidze. Taką ekstraklasę chcemy oglądać w każdym meczu. Wisła Płock zwyciężyła 4:2 Górnik Zabrze po kapitalnym spotkaniu. Sześć goli na start zaostrza apetyt. Kto nie oglądał niech żałuje!

Płocczanie dobrze rozpoczęli to spotkanie. Już w pierwszej miało miejsce bardzo dobre dośrodkowanie z rzutu wolnego Dominika Furmana, jednak po zamieszaniu w polu karnym Górnicy oddalili grę. W czwartej minucie, Merebashvili zebrał piłkę po rzucie rożnym i oddał soczysty, mocny strzał na bramkę Loski. Ten sparował na rzut rożny.

W pierwszych minutach spotkania zawodnicy Wisły zdominowali Górnika. Świetnie się prezentowali, agresywnie i wysoko odbierali piłkę. Jasną postacią drużyny Brzęczka był Michalak. Po młodym Polaku widać, że jest świetnie przygotowany. Dobrze, że ekstraklasa już ruszyła, bo to jednak nasza polska liga!

W 13 minucie miała miejsce kuriozalna sytuacja. Po wrzutce jak się wydawało Damiana Kądziora piłka wpadła do siatki. Fatalnie zachował się nowy bramkarz Wisły, który wyszedł za daleko i futbolówka wpadła mu za kołnierz. Sędzia dopatrzył się spalonego, jednak po konsultacji VAR cofnął decyzję i uznał prawidłowo zdobytego gola dla Zabrzan. Ten gol może kandydować do jednego z najbardziej kuriozalnych. Kądzior wrzucał piłkę z okolic 45 metra boiska.

Wspominaliśmy o Michalaku? W 19 minucie po świetnym podaniu Szymańskiego, Michalak dopadł do piłki. Popędził tak szybko na bramkę Loski, że nikt go nie doścignął. Niczym TSV. Po czym płaskim strzałem wyrównał wynik spotkania.

Piłkarze grali bardzo agresywnie. Widać było, że każdy chce zwyciężyć na starcie rundy wiosennej. Całe szczęście wszystko mieściło się w ramach przepisów. Oprócz agresywnej gry mieliśmy do czynienia z dużym chaosem na murawie, a zawodnicy klepali w okolicach środka boiska.

Zabrzanie naciskali, widać było, że chcą strzelić kolejnego gola. Kilka razy z przodu piłkę miał Angulo. W najlepszej sytuacji został chwycony na spalonym. W 39 minucie doczekaliśmy się pierwszej żółtej kartki w tym spotkaniu. Został nią ukarany piłkarz Wisły, Dominik Furman, który na nią zapracował faulując już któryś raz.

Po faulu Furmana, Górnicy mieli rzut wolny, który ponownie wykonywał Kądzior. Znowu niepewnie zachował się Dahne, ale tym razem obeszło się bez straty gola. Młody Niemiec złapał piłkę bezpośrednio po wrzutce, wypuścił ją i znowu złapał. Tak nie ma prawa zachowywać się bramkarz na poziomie ekstraklasy.

W końcówce pierwszej połowy dał o sobie znać Merebashvili, który kilka razy zakręcił obrońcami Zabrzan w polu karnym. Bez konsekwencji dla zawodników Brosza.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenie Wisły. Po dośrodkowaniu z głębi pola, Jose Kante zgrał świetnie piłkę głową do Stilicia, a ten bardzo ładnie składając się uderzył z pół woleja. Loska ledwo co obronił ten strzał.

Makabryczny występ zaliczył można było już powiedzieć Dahne. Znowu po wrzutce z rzutu wolnego, bramkarz Wisły wypuścił piłkę i tym razem nie skończyło się to dobrze dla gospodarzy. Pierwszy przy futbolówce był Łukasz Wolsztyński, który bez problemu skierował piłkę do siatki.

Nie czekaliśmy długo i Wisła wyrównała! Oglądaliśmy świetne widowisko. Tym razem błąd popełnił zawodnik Górnika, a konkretnie Adam Wolniewicz, który zamotał się z piłką w polu karnym. Cwanie zachował się Kante, który zgarnął ją i kropnął na bramkę gości. Loska był bez szans.

Mówiliśmy o Michalaku. To może być dobry materiał na reprezentanta Polski. Znowu rozprowadził akcję, podał do Stilicia, a ten wysunął piłkę Szymańskiemu, który bardzo ładnym technicznym strzałem po długim słupku pokonał Loskę.

Im bliżej było do końca spotkania, to „Nafciarza” coraz bardziej dominowali przyjezdnych. Praktycznie tylko oni byli przy piłce, Górnik wyglądał bardzo blado na tle świetnie dysponowanych piłkarzy Brzęczka. Michalak, Stilić i Kante to oni wiedli prym na boisku i byli najjaśniejszymi postaciami tego pojedynku.

Do wymienionej trójki próbował doszusować Merebashvili, który w 77 minucie strzałem góra po długim słupku chciał pokonać Tomka Loskę. Bramkarz Zabrzan kolejny raz uratował swój zespół przed stratą kolejnego gola.

Nie myliliśmy się co do Gruzina. Po świetnej indywidualnej akcji w 82 minucie, Merebashvili wyłożył jak na tacy piłkę Kantemu, który skierował ją praktycznie do pustej bramki. Chwilę później Płocczanie mogli jeszcze podwyższyć wynik spotkania. Bardzo wysoko na 20 metr wybiegł Loska, który się przeliczył i minął się z piłkę. Pierwszy przy niej był zawodnik Wisły, lecz wyrzucił się on do boku boiska.

Co się odwlecze, to nie ucziecze? Teraz nie miało to jednak żadnego przełożenia, gdyż po rajdzie i strzale Merebashviliego, Loska zbił ją do boku, a dobijający Varela trafił tylko w poprzeczkę.

W 88 minucie sędzia Musiał, musiał na chwilę przerwać spotkanie, gdyż kibice gospodarzy odpalili race dymne, po których na murawie osiadl dym i grę trzeba było na chwilę przerwać.

Do końca nie wydarzyło się już nic ciekawego. Górnik przegrał ten mecz w defensywie. Eksperymentalne ustawienie w obronie nie przyniosło należytych skutków, a nowi obrońcy potrzebują jeszcze wiele czasu, aby zrozumieć siebie nawzajem.

Wisła Płock – Górnik Zabrze 4:2 (1:1)

13′ Damian Kądzior

19′ Konrad Michalak

51′ Łukasz Wolsztyński

52′ Jose Kante

66′ Damian Szymański

82′ Jose Kante

Wisła: Dahne; Stefańczyk, Dźwigała, Łasicki, Reca, Michalak(81′ Varela), Furman, Szymański, Stilić(86′ Zawada), Merebashvili, Kante(90+1′ Biliński)
Ławka: 
Kiełpin, Sielewski, Stępiński, Rasak, Varela, Biliński, Zawada

Górnik: Loska; Wolniewicz, Gryszkiewicz, Bochniewicz, Kądzior(79′ Ledecky), Matuszek, Wolsztyński, Żurkowski, Ambrosiewicz(71′ Grendel), Angulo, Urynowicz(55′ Kurzawa)
Ławka: 
Pawłowski, Kurzawa, Grendel, Ledecky, Hajda, Karwot, Smuga

Żółte kartki: 39′ Dominik Furman

Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków)

Widzów: 4367





Like it? Share with your friends!

0