Telefon do Sławka Peszki o 1 w nocy. Kilka wniosków


1


W nocy z soboty na niedzielę, podczas audycji w radiu Weszło FM, dziennikarze dzwonili do różnych osób związanych z piłką. Był telefon do Czesława Michniewicza, Macieja Bartoszka i… Sławka Peszki. Przebieg całej rozmowy zna już chyba każdy, a kto jeszcze nie miał okazji – może to zrobić klikając TUTAJ. 

 

Chyba każdy z piłkarskiej części twittera zdążył się już wypowiedzieć na ten temat. Najwięcej komentarzy dotyczy zachowania osób prowadzących audycję. Mało osób ma problem z zachowaniem reprezentanta Polski.

Czy wypada dzwonić do piłkarzy o 1 w nocy?

Takie pytanie zadał na twitterze Łukasz Wiśniowski, który został zamieszany w całą akcję. Raczej nie wypada. Porównajmy to do sytuacji z jakiejkolwiek innej branży. Wyobraźcie sobie studenta, który koniecznie chciałby spytać o pomoc swojego profesora. Pomyślał, że zadzwoni akurat o 1 w nocy z soboty na niedzielę. Profesor odbiera kompletnie narąbany, gada jakieś głupoty, rozmowa się kończy. Tutaj cała sprawa nie jest jeszcze aż tak bardzo absurdalna. Granica zostaje totalnie przekroczona, kiedy student publikuje nagranie rozmowy z profesorem na forum uczelni. Wracając do publikowania takiej rozmowy w radiu, w audycji na żywo – spore przegięcie.

 


Dlaczego pretensje do Samuela Szczygielskiego są tak duże? 

Młody dziennikarz Weszło, poprowadził całą rozmowę. Przedstawił się na antenie dwukrotnie, ale piłkarz nie przyswoił tego do swojej świadomości. Wydaje się, że gdyby ta rozmowa popłynęła w innym kierunku, a Szczygielski nie zacząłby gadki o Gliku i jego żonie – wszystko ucichłoby bardzo szybko. Zostałyby tylko śmieszki, z kolejnej alko-wpadki Sławka Peszki. Stało się jednak inaczej i w całą sprawę zostali wplątani: Łukasz Wiśniowski, Kamil Glik i Kuba Polkowski. Weźcie pod uwagę kilka faktów.

  • Sławek Peszko po prostu nie dopuścił możliwości, żeby ta rozmowa potoczyła się inaczej
  • To radio Weszło – z założenia ma być nieszablonowo – trochę merytorycznie, a trochę z jajem (nie oceniając poziomu tego żartu)
  • Środek weekendowej nocy

Samuel przeprosił już wszystkie strony biorące udział w całej sytuacji i chyba tutaj temat z nim związany powinien zostać zamknięty raz na zawsze. Potraktujmy to jako wpadkę, bo chłopak jest naprawdę dobrym dziennikarzem i przyjemnie się go czyta i słucha.


Stan trzeźwości reprezentanta Polski 4 miesiące przed mundialem

Z jednej strony – nie powinno nas obchodzić co Sławomir Peszko robi w prywatnym czasie. Jednak cała „nocna” rozmowa, wywołała lawinę komentarzy o profesjonaliźmie piłkarzy występujących w ekstraklasie. Wypić piwko, czy dwa po meczu to nic złego. Ale kiedy zawodnik o pierwszej w nocy odbiera telefon, i mówi żeby „nie przerywać mu w polewaniu”, to raczej mamy do czynienia ze sporą przesadą. Z całej tej sytuacji jest jeden wniosek dla innych piłkarzy – jeśli już lecisz w melanż, to chociaż wyłącz telefon.

 

Jeśli chodzi o profesjonalne podejście do sportu – to w całej tej sytuacji zamieńcie Sławka Peszkę, na Roberta Lewandowskiego.

  • Po pierwsze – do napastnika Bayernu żaden dziennikarz nie odważyłby się zadzwonić o 1 w nocy.
  • Po drugie – jeśli już ktoś by zadzwonił to „Lewy” po prostu by nie odebrał
  • Po trzecie – jeśli już jakimś cudem by odebrał – to najprawdopodobniej usłyszelibyśmy coś w stylu: „Nie przerywaj mi w polewaniu bezglutenowego soku z nasion goi.”

 

 





Like it? Share with your friends!

1