Jarosław Niezgoda – przyszłość polskiej piłki


fot. własne/Paweł Jerzmanowski

Rzadko mamy takie powody do zadowolenia nad naszą młodzieżą. Tak na prawdę ostatni zawodnicy, w których pokładaliśmy nadzieję i którzy w jakimś stopniu spełnili oczekiwania, to Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik. Niemniej jednak idzie nowa fala. Myślicie „Jach”, „Bednarek”, „Kownacki”, a ja mówię „Niezgoda”!

Aktualnie na pozycji napastnika mamy jednego zawodnika, który jest właściwie przywódcą reprezentacji. Roberta Lewandowskiego nie trzeba nikomu przedstawiać. Snajper Bayernu nie łapie kontuzji, jest bramkostrzelny i bezlitosny. Zatem, po co szukać alternatywy? A no, dlatego, że ma prawie 30 lat i nie wiadomo jak długo będzie niezastąpiony. Na horyzoncie już pojawiają się następcy.

Od pewnego czasu głośno jest o Dawidzie Kownackim, który prawdopodobnie zostanie powołany na towarzyskie mecze Polski przed mundialem w Rosji i kto wie czy właśnie to on nie pojedzie jako drugi napastnik na mistrzostwa (nie wiemy przecież nic o formie Milika). Jest jednak ktoś jeszcze.


Ostatnie trafienie Jarka Niezgody w meczu Legii z Zagłębiem otworzyło falę spekulacji. W końcu nie ma się czemu dziwić. Wynik niekorzystny (bo komu odpowiada remis, kiedy jesteś mistrzem Polski), a 22-letni Niezgoda przyjmuje piłkę, odwraca się w stronę bramki, schodzi do środka i ładuje gola, strzelając petardę po ziemi. Materiał na świetnego napastnika? Oj tak.

Co wyróżnia Niezgodę?

  • Obunożność – nieważne czy ma strzelić lewą (teoretycznie słabszą), czy prawą nogą, bo i tak wiesz, że strzał będzie groźny dla bramkarza rywali. Jarek potrafi huknąć z zaskoczenia z tej stopy, na której ułożoną ma piłkę. Przypomina wam to kogoś?
  • Główka pracuje – nie tylko strzały nogami wychodzą temu młodemu zawodnikowi. Nie raz udowadniał przecież, że i głowę ma na swoim miejscu. Kiedy zachodzi potrzeba nie zawaha się z niej skorzystać.
  • Zachłanność – Niezgodę charakteryzuje jedna ważna cecha. Jest bardzo wytrzymały i potrafi gonić za piłką aż do oporu. Takich graczy ze świecą szukać (chociaż jest Kucharczyk, oczywiście). Po prostu Jarek nie spocznie, dopóki nie wpakuje tej piłki do siatki rywala.

Gracz Legii Warszawa w stolicy jest od 8 stycznia 2016 roku, gdy przychodził z Wisły Puławy. 31 stycznia już został wypożyczony do Ruchu Chorzów, gdzie zaistniał i dał o sobie znać władzom Legii. Dla Chorzowian rozegrał 32 mecze, w których 11 razy strzelał gole i pięć razy asystował. Po tym dobrym sezonie zdecydowano się ściągnąć Jarka z powrotem do klubu.

Lepszego scenariusza nie mógł sobie wyobrazić. Przyszedł do drużyny mistrza Polski, gdzie od początku sezonu pokładano w nim duże nadzieje. Wielu spekulantów i ekspertów widziało w nim podstawowego napastnika Legii na kilka lat. Taka teza się sprawdza. 9 goli i dwie asysty w 20 meczach tego sezonu bronią się same. Niezgoda stanowi ważny punkt Legii, co udowodnił we wspomnianym wyżej meczu z Zagłębiem.

Co więc dalej? Wystarczy czekać. Im więcej meczów rozegra Niezgoda, tym lepiej dla niego samego. Chłopak musi się po prostu oszlifować, ustabilizować formę, a wtedy na pewno będzie z niego jeszcze większy pożytek, nie tylko dla Legii, ale i dla reprezentacji. Ciekawe czy Adam Nawałka ma już w telefonie ustawiony numer do 22-latka.


Komentarze


Lubisz to? Podziel się ze znajomymi!

1
159 udostepniania, 1 punkt

Jarosław Niezgoda – przyszłość polskiej piłki