Arka płynie na fali i zmiata Śląska ze swojej drogi. Udany początek sezonu dla Gdynian | PolskaPiłka24.Net

Arka płynie na fali i zmiata Śląska ze swojej drogi. Udany początek sezonu dla Gdynian

Na pierwszy mecz nowego sezonu Ekstraklasy w Gdyni kibice miejscowej Arki, jak również ich rywale z Wrocławia czekali z niecierpliwością. Wielkie zmiany, jakie zaszły w obu drużynach zapowiadały, że… w zasadzie nie wiadomo czego oczekiwać. Spore roszady w kadrach obu zespołów, niespodziewany sukces Arki w PP i Superpucharze oraz zmiana właściciela na 20-letniego Dominika Midaka, do tego jedna wielka niewiadoma z przejęciem Śląska przez nowego właściciela. Cały ten zestaw zakulisowych smaczków w niedzielę zszedł na bok, a spektakl został stworzony na murawie przez graczy obu zespołów. Górą wyszli z niego gospodarze, którzy niesieni dopingiem kibiców popłynęli jak na fali z Bałtyku i zmietli swojego rywala z drogi po 3 punkty.

Od początku gospodarze ruszyli do ataku. Już w 1 minucie świetnie rzut rożny wykonali arkowcy, a mocnym strzałem Piesio stworzył duże zagrożenie dla bramki Wrąbla – ten z trudem odbił piłkę przed siebie. Kolejne minuty to głównie walka w środku pola i żenujące wymuszenia faulów przez Koseckiego. Dziwne, że sędzia Stefański dwukrotnie dał się nabrać byłemu graczowi Legii. Zespół z Gdyni przeważał na początku spotkania, akcje przeprowadzał głównie skrzydłami i wywalczał sporo rzutów rożnych, z których jednak nic nie wynikało. Świetną atmosferę tworzyli ultrasi Arki, którzy po meczu będą musieli piwkiem chłodzić gardła. W 18 minucie w końcu zobaczyliśmy groźną sytuację. Sambea oddał groźny strzał, który z trudem sparował na rzut rożny bramkarz Śląska. Mecz w późniejszych minutach toczył się pod kątem fizycznej walki zawodników w środku pola, zawodnicy nie wystrzegali się błędów, gra z obu stron nie była prowadzona w szybkim tempie. Po pół godziny gry inicjatywę przejęli zawodnicy Śląska, którzy częściej byli w posiadaniu piłki, jednak nie potrafili skonstruować sensownej akcji – przerywali ją zawodnicy Arki lub chrzanili je Wrocławianie poprzez swoją niedokładność. W 40 minucie ładnie odnalazł się w polu karnym Kosecki, który jednak spudłował z 13 metra. M.da Silva mógł zdobyć bramkę dla Gdynian w ostatniej minucie pierwszej połowy, ale jego strzał z rzut wolnego na 20 metrze przeleciał ponad poprzeczką. Pierwsza połowa spotkania w Gdyni nie rozpieściła koneserów Ekstraklasy.

Na początku drugiej części gry obie drużyny stworzyły groźne sytuacje podbramkowe. Najpierw Śląsk, który wykorzystał błąd wprowadzonego w przerwie Nalepy i strzał Piecha mógł zostać zamieniony na bramkę po ładnym dośrodkowaniu Koseckiego, jednak ten źle kopnął piłkę, a ta poleciała w sam środek bramki. W kolejnej akcji Siemaszko mógł umieścić piłkę w siatce głową, jednak nie wykorzystał odpowiednio ładnej wrzutki z lewego skrzydła. Blisko szczęścia w 56 minucie był Nalepa, ale jego zmierzający do bramki strzał wybił głową obrońca Sląska Celeban. W 61 minucie na boisku pojawił się Adrian Łyszczarz, który ma 17 lat. Urban nie boi się podjąć ryzyka. Chwile później stadion zawrzał. Gospodarze obieli prowadzenie po precyzyjnym strzale głową Patryka Kuna, któremu asystował Marciniak. Kun mierzy 165 centymetrów i jest najmniejszym zawodnikiem na boisku. W 76 minucie Pich miał świetną szansę na wyrównanie, ale jego strzał minął bramkę obok słupka. Szkoda, bo otrzymał świetne podanie od Piecha, które powinien wykorzystać. Śląsk nie zwolnił ataków i po chwili Kosecki oddał kolejny groźny strzał, który zablokował jeden z obrońców Arki. W kontrze do poprzedzającej akcji Nalepa świetnie wyszedł z piłką na wolne pole, gdzie miał pół boiska wolne przed sobą, wyrwał do przodu, zostawił obrońców Śląska za sobą i na spokoju ominął Wrąbla po czym umieścił piłkę w siatce. W końcówce meczu gra zdecydowanie się ożywiła, a „Żółto-Niebiescy” i zaczęli kontrolować przebieg spotkania. Spotkanie zakończyło się dwubramkowym zwycięstwem Arki i kibice w Gdyni dziś będą świętować, a jutro się spóźnią trochę do pracy po niedzielnym balowaniu. Zwycięstwo w pierwszej kolejce musi być odpowiednio uczczone!

Arka Gdynia – Śląsk Wrocław 2:0(0:0)

Bramki: Kun 69′, Nalepa 78′ – Tarasovs 93′

Arka: Steinbors, Socha, Sobieraj, Marcjanik, Warcholak, Kun, Marciniak(Sołdecki 87′), Sambea, Piesio, M.Da Silva(Nalepa 46′), Siemaszko(Jurado 67′)

Śląsk: Wrąbel, Pawelec, Celeban, Tarasovs, Cotra, Madej(Łuczak 88′), Srnić(Łyszczarz 61′), Mak(Chrapek 61′), Kosecki, Pich, Piech

Żółte kartki: Kun 57′, Sobieraj 59′ – Mak 57′

Sędziował: Daniel Stefański

Widzów: 10 083

Komentarze






Share this post

Andrzej Winkowski

Piszę o piłce, bo lubię. Na twitterze ćwierkam pod szyldem @A_Winko