Ekstraklasa: Bez piłki nie wyglądałoby to znacznie gorzej. Cernych zabija Legię pod nosem Jędzy.


foto. jagiellonia.pl

Trudno o lepszą reklamę Ekstraklasy niż mecze Jagiellonii z Legią. Wszyscy jeszcze pamiętamy szalejącego Probierza, małpującego Drągowskiego, prześladującego Odjidja-Ofoe Góralski czy podskakującego do starszych Koseckiego. Prehistoria, przez pryzmat której ciągle postrzegamy tę rywalizację. Sprawdziliśmy niż ostatnie sezony, podczas których oba te kluby grały ze sobą ośmiokrotnie. Efekt? Średnio ponad dwie i pół bramki w każdym meczu oraz czterokrotnie przekroczona przez jedną z drużyn bariera trzech goli. Efektowne akcje, emocje odbierające rozum, pełna mobilizacja trybun – w tej rywalizacji od dawna zgadza się wszystko.

Biorąc dodatkowo pod uwagę zbliżony dorobek ligowy obu klubów oraz fakt, że oba kręcą się w czołówce i ewentualne zwycięstwo pozwoliłoby im wskoczyć na podium, a dla trenerów Mamrota i Jozaka to był pierwszy w karierze mecz tak grubego kalibru – mieliśmy pełno prawo spodziewać się spotkania, o którym warto będzie dyskutować przez kolejny tydzień.

Ciśnienie na ten mecz w Białymstoku było aż nadto widoczne. Gracze Mamrota usiłowali tłamsić Legię wysokim pressingiem, doskakując do nich już na czterdziestym metrze ich połowy. Piłkarze Jagi wyszli na boisko z mocno dokręconą śrubą – nie schodzili poniżej trzeciego biegu. Ciągle w ruchu, byle do przodu przemieszczali się w sposób zdyscyplinowany całymi formacjami. Zespół gospodarzy prezentował się imponująco – świetnie zorganizowany, wybiegany, usiłujący rozszarpać rywala za pomocą szybkich wymian piłek.

Nie oznaczało to, że Legia odstawała od Jagiellonii. Goście mieli podobne założenia – im szybciej trafisz rywala, tym prędzej będzie po walce. Również wychodzili wysoko do zawodników Jagi, również skracali im pole gry poprzez podwajanie krycia, a kiedy rozgrywali akcje, starali się je konstruować podaniami bez przyjęcia oraz częstym przenoszeniem akcji na przeciwległy kraniec murawy.

W efekcie w pierwszym kwadransie oglądaliśmy dużo pojedynków biegowych, starć bark w bark i tylko kwestią czasu było, kiedy ktoś nie zdąży, odpuści, pęknie. Choć nie sposób było nie doceniać postawy obu drużyn, ze względu na brak miejsca brakowało nam groźnych strzałów. Czas więc działał na korzyść widza.

Przyzwoicie prezentował się Sadiku, który często schodził do drugiej linii i jako łącznik między jednym pomocnikami zgrywał im piłki, wiążąc przy tym zawsze po dwóch zawodników Jagi. Mało widowiskowa, ale w kontekście zawsze groźnego Hamalainena obok bardzo inteligentna postawa.

Czas leciał, a Jagiellonia ani trochę nie miękła. W 22 minucie przydusiła Legię i po strzale Pospisila momentalnie zgarnęła piłkę, by stworzyć kolejną groźną sytuację. Niewiele później czeski pomocnik pomysłowo wypuścił na wolne pole Frankowskiego, próbując naciągnąć Pazdana na rzut karny. Z każdym kolejnym zagraniem tego piłkarza nabieraliśmy przekonania, że Jaga wbrew wcześniejszym utyskiwaniom swoich kibiców dokonała nie demontażu, a modernizacji swojego składu. Vassiljev, z całym szacunkiem dla niego, nigdy nie byłby w stanie grać na takiej intensywności jak Pospisil. Facet strzelał, podawał, wychodził na pozycje. Nigdy z dupy, zawsze po coś. Oglądaliśmy jego grę z wielką przyjemnością.

Jednocześnie trudno było nie zauważyć, z jakim respektem Jagiellonia organizuje się podczas ataków Legii. Kiedy goście rozgrywali akcję na jej połowie, z przodu zostawał wyłącznie Sekulski, cała reszta operowała nawet na trzydziestu metrach przed swoją bramką. Zdarzało się też, że i napastnik Jagi cofał się, by wspomóc kolegów w ufortyfikowaniu się przed natarciem mistrza Polski. Dzięki temu obrońcy Legii mieli czas na kilka haustów tlenu więcej.

Dobrze prezentował się Kucharczyk, z gorszym skutkiem błyskotliwych zagrań próbował Nagy, a to obaj skrzydłowi mieli za zadanie rozbujać ataki Legii. Jak nie prawą, to lewą – Legioniści środkiem pola tylko transferowali piłki do boków, by wykorzystać szybkość któregoś ze skrzydłowych lub wspierających ich bocznych obrońców. Szczególnie lewa strona Legii, gdzie manewrował Kuchy z Hlouskiem, wyglądała na tle kolegów jakby ekspres ścigał się z drezyną. Ciągle gaz, gaz, gaz, podczas gdy inni wyglądali jakby potrzebowali przerwy na uzupełnienie płynów.

Wszystko w tym meczu miałoby ręce i nogi, gdyby nie jeden istotny szczegół – brakowało strzałów. Okej, próbował Pospisil, ładował Kucharczyk, ale zbyt czytelnie, kąt za duży, moc nie ta. W drugiej połowie ciągle czekaliśmy, aż któraś z drużyn spuchnie i zacznie się kanonada, bowiem miejsca na boisku było tyle, że trudno byłoby na nim rozbić jednoosobowy namiot.

Momentami swoim narcyzmem irytował Nagy. W 54 minucie dostał podanie na piętnastym metrze, miał przed sobą tylko Węglarza i zamiast przylutować, wdał się w drybling z obrońcą Jagi. Zamiast grać skutecznie, odkrywał Amerykę na nowo. Sprawiał wrażenie chłopaka, który najchętniej wziąłby piłkę pod pachę, poszedł na swoje podwórko i zaczął się kiwać z trzepakiem. Junior w seniorach.

W 64 minucie coś w nas pękło. Fatalnie rzut wolny rozegrał Moulin, Kuchy stracił i Jaga wyszła z kontrą. Ostatecznie skontruowała ją tak niezdarnie, że zamiast wystawić patelnię Wlazło, ten zmuszony został zatrzymać się na linii pola karnego, gdzie dopadło go trzech Legionistów. W tym momencie straciliśmy nadzieję, że obejrzymy ofensywne akcje skrojone na miarę najwyższej klasy rozgrywkowej. W obu ekipach solidarnie pojawiło się zmęczenie, w którego miejsce powinny wejść umiejętności piłkarskie. Nic takiego niestety nie miało miejsca.

Do czasu. 87 minuta, nieporadnie podbijana kilkukrotnie piłka spada pod nogi Cernycha, ten wbiega w środek pola między Jędrzejczyka i Kopczyńskiego, po czym uśmierca Legię genialnym strzałem po widłach. Wniosek numer jeden – nigdy nie mów nigdy, jeśli chodzi o Ekstraklasę. Druga sprawa – Jędrzejczyk od czasu wrześniowego meczu z Danią nie wykonał jakościowego progresu, więc do gry na lewej obronie w kadrze już powinien szykować się ktoś z trójki Kędziora, Kamiński lub Bereszyński. Z odpuszczającym rywalom Jędzą gralibyśmy w dziesięciu bez czerwonej kartki.

Komentarze

What's Your Reaction?

Zdziwiony Zdziwiony
0
Zdziwiony
Smutne Smutne
0
Smutne
Słabe Słabe
0
Słabe
Super! Super!
0
Super!
OMG OMG
0
OMG

Ekstraklasa: Bez piłki nie wyglądałoby to znacznie gorzej. Cernych zabija Legię pod nosem Jędzy.

Choose A Format
Personality quiz
Series of questions that intends to reveal something about the personality
Trivia quiz
Series of questions with right and wrong answers that intends to check knowledge
Poll
Voting to make decisions or determine opinions
Story
Formatted Text with Embeds and Visuals
List
The Classic Internet Listicles
Countdown
The Classic Internet Countdowns
Open List
Submit your own item and vote up for the best submission
Ranked List
Upvote or downvote to decide the best list item
Meme
Upload your own images to make custom memes
Video
Youtube, Vimeo or Vine Embeds
Audio
Soundcloud or Mixcloud Embeds
Image
Photo or GIF
Gif
GIF format