Cyrk Korona zbiera ludzi i zaraz ruszy w trasę. | PolskaPiłka24.Net

Cyrk Korona zbiera ludzi i zaraz ruszy w trasę.

Czas najwyższy wywiesić w Kielcach żółtą flagę. Polityka kadrowa oraz informacyjna Korony do tego stopnia budzi nasz – i chyba wasz też – niepokój, że czas najwyższy odtrąbić zbliżające się zagrożenie. Klub przejęli koniunkturaliści, dla których Korona to licencja na grę w Ekstraklasie i przyzwoity stadion, nie zaś kibice, barwy, historia i zwyczajna przyzwoitość wynikająca z niepisanych zobowiązań.

Uporządkujmy fakty:

– zwolniony został Maciej Bartoszek, trener roku, który z przejętej po Tomaszu Wilmanie zbieraniny ułożył sensowny zespół zdolny awansować do grupy mistrzowskiej;
– prezes klubu szczerze przyznał, że nie dysponuje logicznym uzasadnieniem takiej decyzji, poza oczywiście chęcią wprowadzenia na to stanowisko swojego człowieka z nadania nowego właściciela klubu;
– tym człowiekiem okazał się Gino Lettieri, który dorzucił swoje trzy grosze do spadku FSV Frankfurt oraz Arminii Bielefeld, awansował do 2 Bundesligi z Duisburgiem, by tam prowadzić go od jednej porażki do drugiej;
– klub zaprosił na testy syna nowego właściciela, którego umiejętności piłkarskie może starczyłyby do reprezentowania  Przeboju Wolbrom na poziomie tegorocznej porażki 0:6 z Bolesławem Bukowno.

Idzie nowy sezon, wypadałoby sprzedać karnety, naciągnąć kibiców kupno kilku gadżetów, podpisać umowy sponsorskie, generalnie wzbudzić w regionie zdrowe zainteresowanie Koroną. Zachęcić do przyjścia na stadion, przekonać wszystkich wokół, że klub ma realną szansę odnosić zwycięstwa. Nikt przecież nie lubi dostawać po gębie, a mowa tu przecież o klubie, który:

– zrzesza tysiące ludzi;
– dostarcza im rozrywkę;
– kreuje wizerunek miasta w świadomości reszty kraju;
– reprezentuje miasto w ogólnopolskich mediach;
– ma być atrakcyjnym nośnikiem reklam.

Wypadałoby więc zadbać o to, by nikt słysząc „Korona”, nie uśmiechał się głupkowato pod nosem na myśl o pokracznych ruchach jej kierownictwa.

Szczególnie że kondycja klubu jest ściśle powiązana z interesami jego właściciela – im częściej będzie przegrywał, tym szybciej szef klubu wyjdzie na idiotę. Jeśli zaś będzie notować zwycięstwa, wiarygodność właściciela wzrośnie, a to może otworzyć mu drogę na przykład do prowadzenia innych interesów w mieście. Poza tym, co najważniejsze, im lepsze wyniki na boisku, tym więcej zielonych słupków w księgach.

A że przy okazji nie posądzamy Burdenskiego o szaleństwo, dlatego nie sądzimy, by jego celem był demontaż Korony.

Natomiast co do jednego mamy pewność – realizuje jakiś cel, ale jaki konkretnie, wie tylko on. Wymowne zdaje się sprowadzenie do Kielc Nikę Kaczarawę, który w poprzednim sezonie na Cyprze wpakował szesnaście goli, czyli jak na warunki kieleckie to naprawdę bardzo obiecujące nazwisko. Dla porównania – w tym samym czasie były piłkarz Korony Airam Cabrera zdołał strzelić sześć goli dla Anorthosisu Famagusta. Jest różnica.

Nie można zatem wykluczyć, że Korona stanie się wybiegiem dla piłkarzy ze stajni Burdenskiego. Zwłaszcza że poza synalkiem i Gruzinem na testach pojawiło się jeszcze dwóch anonimowych zawodników, którzy swój przyjazd do Kielc raczej nie zawdzięczają szeroko zakrojonemu skautingowy.

Pytanie jak na wizję „kupię-sprzedam” zareagują kibice Korony? Zaakceptują taki obrót spraw? Zbuntują się?  Będziemy ten eksperyment oglądać z wielką uwagą, bowiem wiele wskazuje na to, że Dieter Burdenski mocno zapracuje na zaproszenie do panteonu takich gwiazd polskiej piłki jak Józef Wojciechowski czy Ireneusz Król.

Będzie i śmiesznie i strasznie, szkoda tylko że stanie się to kosztem kolejnego zasłużonego polskiego klubu. Dlatego ludzie na stanowiskach powinni ciężko pracować na rzecz rozwoju naszej piłki, by wartość naszych klubów rosła i żadnego z nich za plik zielonych nie mógł przejąć jakiś ananasek.

A kiedy skończy się ubaw, zacznie się liczenie strat.

Komentarze






Share this post