Czasu mało, a furtka coraz węższa, czyli Kamil Grosicki i jego „przygoda” transferowa | PolskaPiłka24.Net
grosik

Czasu mało, a furtka coraz węższa, czyli Kamil Grosicki i jego „przygoda” transferowa

Z każdym kolejnym dniem pojawiają się nowe informacje na temat przyszłości Kamila Grosickiego. Jest to stosunkowo normalne, bo piłkarz o takiej jakości i determinacji do zmiany miejsca pracy, wzbudza zainteresowanie wśród klubów z najlepszych europejskich lig. Najnowszą jest potwierdzenie transferu do Wolfsburga jego klubowego kolegi i największego konkurenta Paula-Georgesa Ntepa. Niestety zmiana klubu przez francuskiego skrzydłowego może zadecydować o tym, że nasz reprezentant nie opuści zimą Rennes.

Rennes w obecnym sezonie Ligue 1 nie powala skutecznością. Po 19. kolejkach ma zaledwie 20 strzelonych goli, co jest najgorszym wynikiem wśród czołówki. Jak na tym tle wypadli lewi pomocnicy-Ntep i Grosicki? Pierwszy w 15 występach zdobył dwie bramki i zanotował pięć asyst. Polak, mimo że znacznie częściej wchodził z ławki, ma jeszcze lepszy bilans, bo cztery gole i trzy asysty. Patrząc na te liczby nietrudno dojść do stwierdzenia, że bez lewego skrzydła ofensywa Rennes zupełnie nie istnieje.

Już latem było blisko transferu Kamila Grosickiego do Premier League, do tego stopnia, że największy dziennik sportowy „Przegląd Sportowy”, mając pewność o przejściu Polaka do Burnley, na okładce swojej gazety zamieścił informację o transferze. Historyczna wpadka dla gazety, ale przy tym, co przeżył sam zawodnik, to i tak nic. Leciał do Anglii, aby dogadać wcześniej uzgodnione warunki, wszystkim wydawało się, że w końcu spełni swoje marzenia o grze w Premier League, a wyszła permanentna dupa. Rennes kombinowało, myślało, że napaleni na skrzydłowego Anglicy przystaną na próbę wyciągnięcia kolejnych milionów, ale tak się nie stało. Transfer upadł, a Grosicki musiał wracać do klubu, który zabawił się jego marzeniami. Wydawało się, że reprezentant Polski „strzeli focha”i do najbliższego okienka będzie wyznawcą powiedzenia – z niewolnika nie ma pracownika. Jego bilans i zaangażowanie pokazały, że mamy do czynienia z prawdziwym sportowcem, który dla własnego dobra jest w stanie zapomnieć o wyrządzonych mu nieprzyjemnościach.

Mimo dobrej gry i zaangażowania sam zawodnik nie krył, że chce odejść z Rennes. Zimowe okienko zdawało się być idealny do tego momentem. Bardzo przyzwoita runda, choć większość meczów zaczynał na ławce, doświadczenie międzynarodowe i niewygórowana cena, wystarczyło tylko czekać, aż pierwsze faksy z propozycjami zaczną przychodzić. Tych podobno nie brak, ale oficjalne potwierdzenie transferu Ntepa do Niemiec może wszystko zniweczyć. Trener Rennes Christian Gourcuff stwierdził ostatnio, że jest przeciwny rozwiązaniu, aby dwaj tak skuteczni zawodnicy, grający na tej samej pozycji, odeszli w tym samym momencie. Ciężko się temu dziwić, bo zastępstwa w składzie brak, a w zimowym okienku ruch transferowy jest znacznie mniejszy. Metodę obsypania złotymi monetami stosują z dużym powodzeniem Chińczycy, ale Rennes nie ma możliwości, aby przekonać potencjalnych następców ogromnymi kontraktami. Chodzą słuchy, że szykowane jest wypożyczenie z Olympique Lyon Aldo Kalulu, ale nie oszukujmy się 21-latek z czterema występami w Ligue 1, nie jest w stanie zastąpić czołowych pomocników ligi.

Rennes ma mało czasu na znalezienie równie skutecznych następców, Grosicki ma mało czasu na znalezienie nowego klubu, sytuacja nieciekawa. Co gorsza, Rennes jest aktualnie na 7. pozycji w tabeli i jeśli chcą walczyć o europejskie puchary, a chcą, to tak poważne ruchy kadrowe nie wpłyną pozytywnie na to założenie. Wierzymy mocno w to, że Kamil Grosicki znajdzie nowy klub, ale w tej sytuacji chyba lepiej trzymać mocno kciuki za ludzi odpowiedzialnych za transfery do zespołu Stade Rennais, bo bez nich będzie trudno wyrwać się z Francji.

Komentarze



Share this post