Król nie jest Nagy! | PolskaPiłka24.Net

Król nie jest Nagy!

W piątek zobaczyliśmy zaledwie jedno spotkanie, w którym mistrz Polski Legia Warszawa zagrał z Piastem Gliwice. Chociaż pogoda zachęcała bardziej do grillowania, odpoczynku nad wodą przy zimnych napojach, a nie do oglądania meczu piłki nożnej tak kibice zgromadzeni na stadionie przy Łazienkowskiej 3 oraz przed telewizorami, zobaczyli dobre spotkanie.

  • Predator groźny, chociaż bez bramki

Mogła się podobać gra Daniela Chimy Chukwu. Widać było po nim, że mocno się starał, mocno chciał. Można było odnieść wrażenie, że brakuje mu jedynie jakiegoś ogrania. Fakt, że w tym tygodniu rozegrał dopiero dwa pierwsze mecze w pierwszym zespole po kilkumiesięcznej przerwie (a i na początku roku nie grał za długo przez kontuzje) odegrał niebagatelną rolę. Nie mniej wydaje się nam, że jeszcze Legia z byłego piłkarza m.in. Molde FK będzie miała pożytek.  Gdybyśmy mieli zabawić się w Football Managera i wcielić się w rolę Jacka Magiery, to chcielibyśmy zobaczyć Chukwu jako podwieszonego/cofniętego napastnika. Na prawdę ciekawie mogłaby wyglądać współpraca Chimy-Chukwu z Armando Sadiku. Szkoda, że trener „Wojskowych” nie postanowił zagrać dwójką tych zawodników. Na pewno jest jednak to temat do przemyślenia.

  • Mecz dwóch połówek gości

Tak jak sam trener Piasta Gliwice przyznał, że mecz z Legią to było spotkanie dwóch połówek. W pierwszych 45 minutach Gliwiczanie zagrali bardzo defensywnie i głównie ograniczali się do przeszkadzania gospodarzom. Samo posiadanie piłki mówi samo za siebie, kiedy Legioniści mieli w tej części gry nawet ok. 70% posiadania piłki. Druga połowa (mimo gry już bez Konstantina Vassiljeva, który zszedł z powodu kontuzji) była już ciut lepsza, pod tym względem, że nie ograniczały się „Piastunki” do wybijania piłki, a również sami próbowali zaatakować gospodarzy. Oczywiście przez to, że częściej wychodzili z akcjami ofensywnymi to i mocniej narażali się na ataki Legionistów, przez co Warszawianie zdobyli dwa gole. Piast miał swoje okazje. Papadopulos mógł zdobyć dwie, a nie tylko jedną bramkę, ale z linii bramkowej futbolówkę wybił Michał Pazdan.

Legia Warszawa 3 – 1 Piast Gliwice

17′ Dominik Nagy 1-0

78′ Krzysztof Mączyński 2-0

79′ Guilherme 3-0

89′ Michal Papadopulos 3-1

Legia Warszawa: Malarz – Jędrzejczyk (C), M. Dąbrowski, Pazdan, Guilherme – Moulin, Mączyński – Kucharczyk (68. Hloušek), Hamalainen (71. Kopczyński), D. Nagy – Chima Chukwu (58. Sadiku).

Piast Gliwice: Szmatuła (C) – Pietrowski, Sedlar, Hebert, Konczkowski – Dziczek, Bukata – Gojko (58. Mateusz Mak), Vassiljev (21. Papadopulos), Zivec – Jankowski (73. Barisić).

Żółte kartki: Jędrzejczyk – Sedlar, Dziczek, Mak

Sędzia: Bartosz Frankowski; VAR

Widzów: 13 708

Komentarze






Share this post

Michał Szumański

Warszawiak od ponad 20 lat. Koneser piłki krajowej jak i zagranicznej. Fan zarówno tych największych klubów, jak i niedocenionych.