Lewandowski idzie na rekord, Glik liczy na powtórkę. Ligę Mistrzów czas zacząć! | PolskaPiłka24.Net

Lewandowski idzie na rekord, Glik liczy na powtórkę. Ligę Mistrzów czas zacząć!

Po 21 latach przerwy i awansie Legii Warszawa do elitarnych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie, w tym sezonie na występ szerszej grupy Polaków w Lidze Mistrzów nie ma co liczyć. Bez żadnej z polskich ekip, załoga piłkarzy pochodzących z kraju nad Wisłą, liczyć będzie dziewięciu zawodników, co i tak jest wynikiem nie najgorszym. Jest kilku stałych bywalców, ale mamy też małą niespodziankę w osobie Jakuba Rzeźniczaka. W tym sezonie liczymy na kilka fajerwerków, choć o triumf Polaka w majowym finale będzie dość ciężko.

Szansa na regularną grę polskich zawodników w rozgrywkach Ligi Mistrzów, w większości przypadków jest naprawdę duża. Podane poniżej założenia nie uwzględniają ewentualnych kontuzji, gdyż są to rzeczy całkowicie niezależne od formy sportowej i samych zawodników.

Kamil Glik (AS Monaco) – zawodnik podstawowy
Robert Lewandowski (Bayern Monachium) – zawodnik podstawowy
Arkadiusz Milik (SSC Napoli) – szansę na grę 50/50%, zależy od taktyki Maurizio Sarriego na dany mecz
Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund) – podstawowy zawodnik
Jakub Rzeźniczak (Karabach Agdam) – raczej podstawowy zawodnik
Łukasz Skorupski (AS Roma) – przy szczęściu zagra w jednym meczu
Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn) – jeden mecz, najwyżej dwa
Łukasz Teodorczyk (RSC Anderlecht) – raczej podstawowy zawodnik
Piotr Zieliński (SSC Napoli) – trochę więcej szans jak w przypadku Milika, lecz wszystko zależy do taktyki trenera

Po zeszłorocznym kapitalnym występie Monaco w Lidze Mistrzów, Kamil Glik wraz ze swoim klubem będzie dążył do powtórki z rozrywki. Zespół z Księstwa doszedł aż do półfinału Ligi Mistrzów, gdzie musiał uznać wyższość Juventusu Turyn, choć i tak obwieszczony został rewelacją rozgrywek. Polski stoper zaliczył zatem iści sowity debiut w elitarnych europejskich rozgrywkach, gdyż w 10 meczach minionej kampanii zapisał na swoim koncie bramkę i asystę. Jak na wejście świeżaka na piłkarskie salony, wypadł bardzo dobrze. Powtórka raczej nie wchodzi w grę, choć wiadomo, że w futbolu nic nie jest przesądzone.

Na jeszcze więcej niż wspomniany wyżej Glik, liczy na pewno Robert Lewandowski. Polski napastnik po ostrych wypowiedziach w niemieckich mediach, każdy inny wynik niż występ w finale, może odebrać jako swego rodzaju porażkę. Co za tym idzie – furtkę do opuszczenia Monachium. Lewandowski jako najlepszy polski strzelec w historii Ligi Mistrzów, niemal na pewno no dobra na bank poprawi swój dorobek strzelecki w tych rozgrywkach. Do tej pory jego licznik stanął na 40 bramkach, a pazerność na gole nakazuje gonić następnych strzelców w tabeli wszechczasów, którzy są już dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Tabela strzelców od miejsca 6 (wszyscy wymienieni w zasięgu Lewandowskiego jeszcze w tym sezonie)

  1. Thierry Henry          50 bramek
  2. Andrij Szewczenko, Zlatan Ibrahimović     48 bramek
  3. Filippo Inzaghi        46 bramek
  4. Didier Drogba     44 bramki
  5. Alessandro Del Piero      42 bramki
  6. Robert Lewandowski     40 bramek

Trzecim z absolutnych pewniaków do gry w swojej drużynie będzie Łukasz Piszczek. Firma znana, więc także uznana. Na podobnym do siebie pułapie znajdują się Łukasz Teodorczyk i Jakub Rzeźniczak. Popularny „Teo” TEOretycznie powinien brylować w ataku „Fiołków”, chociaż jego niestabilna forma strzelecka i klasa grupowych rywali nie zwiastuje rychłych bramek, a raczej bój o Ligę Europy. W podobnej sytuacji znajduje się Jakub Rzeźniczak. Były zawodnik Legii w dość niespodziewany sposób wywalczył z Karabachem awans do Ligi Mistrzów, Szczęście odwróciło się od azerskiej drużyny, już przy losowaniu grupowych rywali. Karabach trafił bowiem do grupy z Chelsea, Atletico i Romą, tak więc Rzeźniczak  na boisku na pewno nie będzie się nudził. Grać powinien od deski do deski, gdyż będąc w pełni zdrowym był podstawowym piłkarzem swojego klubu.

Również na podobną ilość spotkań, powinni liczyć dwaj bramkarze z Serie A – Wojciech Szczęsny i Łukasz Skorupski. Może minimalnie więcej sposobności na grę będzie miał Szczęsny, o ile Juventus szybko zapewni sobie awans z fazy grupowej i trafi na średniej klasy zespół w dalszej rundzie. Jeżeli natomiast AS Roma, Skorpuskiego wypadnie dobrze w swojej grupie (zestawienie z Karabachem, Rzeźniczaka), przysłowiowy „mecz o pietruszkę” może oblecieć Skorupskiego przy okazji ostatniej serii gier. Czy jest to w ogóle możliwe mając w grupie Chelsea i Atletico? Zakładać się nie będziemy.

Z filozofią trenera „walczyć” będzie polska dwójka spod Wezuwiusza – Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński. Obaj Panowie o swojej klasie nie muszą nikogo zapewniać, lecz filozofia gry i zmysł taktyczny Mauricio Sarriego nakazuje dozowanie emocji przy wróżeniu podstawowego składu dla duetu piłkarzy z naszego kraju. Awans z grupy jest jak najbardziej w ich zasięgu, podobnie jak bramki czy asysty. Według naszej oceny mogą obok Lewandowskiego i Piszczka zajść w tym sezonie najwyżej z polskiego zaciągu.

Mimo, iż sezon 2017/2018 w Lidze Mistrzów nie będzie najmocniej obsadzonym przez polskich piłkarzy w historii tych rozgrywek, to szansę na grę w większości przypadków będą bardzo wysokie. 24 edycja może być rekordowa jeżeli rzecz ma się bramek naszych piłkarzy. Prócz Lewandowskiego swoje dorzucić mogą Milik, Zieliński, a także Teodorczyk czy królujący w pojedynkach główkowych Kamil Glik. Liczymy zatem na efektowne występy i regularną grę naszych piłkarzy

Komentarze






Share this post