Lewandowski, Nawałka i długo długo nic – Przemyślenia po wczorajszej porażce Polaków | PolskaPiłka24.Net

Lewandowski, Nawałka i długo długo nic – Przemyślenia po wczorajszej porażce Polaków

Reprezentacja Polski do lat 21 przegrała wczoraj swój pierwszy mecz w Młodzieżowych Mistrzostwach Europy rozgrywanych na terenie naszego kraju. Biało-czerwoni okazali się być gorsi od drużyny wymienianej obok Macedonii jako jednej z najgorszych w turnieju – Słowacji. Po meczu naszej kadry tradycyjnie wyciągnęliśmy dla Was kilka istotnych wniosków, oto one.

  • Marcin Dorna to statysta, nie trener.

Wczorajszy mecz w głównej mierze przegrał… nasz trener. Złe decyzje personalne, brak zdecydowanych reakcji, nietrafione zmiany, brak motywacji zespołu, grupa ludzi niestanowiąca kolektywu. Grzechy Dorny można wymieniać w nieskończoność. Pierwszy poważny błąd trener naszej młodzieżówki popełnił przy ustalaniu wyjściowej jedenastki. Jak napisał Sebastian Staszewski – Dorna znał wiele wariantów, bał się jednak z nich skorzystać. Dlatego zamiast zawodników będących w formie, wolał postawić na tych nie będących w grze – np. Lipski czy Kapustka, za to mających rozpoznawalne nazwiska. Jak ktoś trafnie napisał – 37-latek jest jak Smuda, jego reprezentacja w Euro zagrała jedynie dlatego, że była jego gospodarzem.

  • „Jakub Wrąbel może nie jest ręcznikiem, ale jest takim bawełniakiem zawieszonyn na poprzeczce”

Powyższe określenie zasłyszane w odniesieniu do Jordana Pickforda, tutaj jednak pasuje zdecydowanie lepiej. Mieć do wyboru bramkarza Fiorentiny, Sunderlandu oraz Olimpii Grudziądz i wystawić ostatniego z nich, już na pierwszy rzut oka wydaje się kompletnym idiotyzmem. Teoretycznie, na obronę decyzji o posadzeniu na ławce Stryjka trenującego w Anglii i Drągowskiego trenującego we Włoszech, należy powiedzieć, że są oni jedynie rezerwowymi, będącymi daleko, czasami nawet od siedzenia na ławce. Wrąbel natomiast w minionym sezonie rozegrał 28 spotkań na zapleczu Ekstraklasy. Z jakiegoś powodu jednak, reprezentuje on wciąż barwy Olimii Grudziąz, a nie Fiorentiny czy Sunderlandu. Swoje niezbyt wygórowane umiejętności Kuba potwierdził w spotkaniu ze Słowakami, niemal w każdej swojej interwencji, nawet takiej, która wydawała się paradą najwyższych lotów pokazując, że jest bramkarzem niezwykle niepewnym, nie dającym obrońcom żadnej gwarancji spokoju i naprawienia ich ewentualnego błędu.

  • Nazwiska nie grają

Prawda stara jak świat. Mieliśmy nadzieję, że odkąd nastała era Adama Nawałki, krajowi trenerzy wreszcie zaczęli wpajać sobie tę maksymę i coraz bardziej się do niej stosować. Niestety Marcin Dorna i jego inteligencja oraz umiejętności zostały w 2012 roku, w erze Franciszka Smudy. Mając do dyspozycji kilku utalentowanych, będących w gazie i palących się do gry zawodników, trener w pierwszym składzie wystawił Bartosza Kapustkę, który jest w takim dołku fizycznym, że trudy spotkania z nieustępliwymi Słowakami wytrzymał do 50 minuty. Z całym szacunkiem dla umiejętności Bartka, należy otwarcie przyznać, że w tym meczu po prostu nie istniał i był jednym z najgorszych zawodników na placu gry, w dodatku miał spory udział przy pierwszej bramce naszych rywali.

  • Po miesiącu bez treningu nie powinno się grać na Euro 

Patryk Lipski i wszystko jasne. Były pomocnik Ruchu Chorzów był powodem największych problemów Polaków w tym spotkaniu. Co z tego, że strzelił bramkę, co z tego, że dobrze rozgrywał, co z tego, że walczył, skoro robił to przez… pierwsze dwie minuty! Lipski nie istniał, poza tym, że po 120 sekundach gry przestał w jakikolwiek sposób pomagać naszej drużynie to po prostu jej przeszkadzał. Do gry nie wnosił kompletnie nic, dodatkowo powodując wyrwę w środku pola. Patryk nie miał siły (chęci może również) na to aby doskoczyć do rywala, spróbować odebrać piłkę czy zepchnąć przeciwnika do innej strefy. 23-latek dołożył nie tylko cegiełkę, a wielkie ceglisko do porażki naszej reprezentacji.

  • Polskie kluby zamiast świetnych zawodników wolą Michała Masłowskiego

Jednym z najlepszych zawodników wczorajszego spotkania ze Słowacją był figlarny Stanislav Lobotka, z którym nasza drużyna nie radziła sobie kompletnie. Pomocnik duńskiego Nordsjaellandu nie robił sobie nic z ciągłej asysty jednego z zawodników naszej kadry na plecach, bezczelnie ogrywając każdego z nich i rozrzucając piłki do swoich kolegów. Co ciekawe wychowanek Trenczyna, jeszcze przed Mistrzostwami Europy w Polsce wart był dokładnie tyle ile Legia zapłaciła za jeden ze swoich największych niewypałów transferowych ostatnich lat – Michała Masłowskiego.

  • Mamy słabych skrzydłowych
  • Nasi środkowi obrońcy nie potrafią zbyt wiele poza bezmyślnymi wykopami przed siebie
  • Boczni obrońcy boją się przekroczyć linię połowy boiska 
  • I wiele wiele innych
  • Po prostu nie mamy drużyny

Adam Nawałka budowane obecnej reprezentacji Polski, będącej jedną z najlepszych drużyn narodowych na świecie rozpoczął od stworzenia kolektywu poza boiskiem. Dobra atmosfera w hotelu (bez skojarzeń), przeniosła się na murawę, co widać w każdej akcji dorosłej kadry. Dla tych 14 chłopaków, którzy biegali wczoraj po placu gry Lublin Areny, pojęcie „drużyna” nie istnieje. Nie ma zgrania, chęci walki u boku kolegi, żądzy zwycięstwa, ambicji. Nie ma nic…

  • Ale przynajmniej komentatorów mamy fajnych

Komentarze






Share this post

Bartosz Rzemiński

Redaktor naczelny portalu Polska Piłka 24 NET.