MME U-21 pora rozpocząć. Oceny po meczu Polski ze Słowacją. | PolskaPiłka24.Net

MME U-21 pora rozpocząć. Oceny po meczu Polski ze Słowacją.

Patrząc na całe spotkanie Polski ze Słowacją w Lublinie, trzeba to ująć najprościej jak się da i oznajmić, że podopieczni Marcina Dorny zagrali wręcz fatalnie. Wynik meczu w tym konkretnym przypadku jest rzeczą, którą nie do końca oddaje przewagę rywali zza miedzy nad młodzieżowymi reprezentantami Polski. To nie był mecz wyrównany. To nie było spotkanie, w którym jedna bramka decydowała o końcowym rezultacie. To była potyczka, której końcowe rozstrzygnięcie jest jak wygrana na loterii i jest najniższym wymiarem kary. Polacy zagrali słabe spotkanie, dlatego oceny nie mogą być wygórowane. W kilku przypadkach są po prostu niskie.

Jakub Wrąbel – 4

Przy wpuszczonych bramkach to nie on zawinił najbardziej. Pierwszą połowę miał naprawdę niezłą, a drugą rozpoczął słabo i w miarę upływu czasu popełniał coraz to więcej błędów. Zaliczył pusty przelot, kiepsko piąstkował piłkę, przez co wprowadzał nieco nerwowości. Drągowski może zacząć się rozgrzewać.

Paweł Jaroszyński – 4

Zawodnik Cracovii zgrał bez wyrazu. Czasem rozpędził się skrzydłem na połowę Słowaków, ale niczym szczególnym się nie wyróżnił. Pierwsza stracona bramka padła na stronie, na której występował.

Jarosław Jach – 5

Przed meczem sporo mówiło się o tym, że z racji niedawnej kontuzji może mieć sporo problemów z formą. Mecz zweryfikował teorię niedowiarków, bowiem ze wszystkich naszych obrońców był najlepszy. W tej całej miernocie, wypadł dobrze. Agresywny, zdecydowany, im mniej kalkulował tym lepiej to wyglądało.

Jan Bednarek – 3

Do momentu felernej bramki, grał naprawde przyzwoicie – mniej więcej na poziomie Jacha. Niestety, defensor Lecha zawalił drugą bramkę strzeloną przez reprezentację Słowacji, przez co jego ocena nie może być zawyżona w żadnym stopniu. Trochę szkoda, bo w mediach już zaczęła się lekka krytyka jego ewentualnego transferu i wartości rynkowej.

Tomasz Kędziora – 4,5

Kapitan drużyny Marcina Dorny, poziomem dostosował się do kolegów z zespołu i wypadł słabo, żeby nie powiedzieć przeciętnie. Na jego ocenę ma wpływ asysta przy trafieniu Lipskiego. W pierwszej połowie chętnie wspierał Frankowskiego w akcjach zaczepnych i to byłoby na tyle.

Paweł Dawidowicz – 3

Pierwsza połowa to istny koszmar w wykonaniu zawodnika, który otarł się o wyjazd na Euro 2016. Grał na zwolnionych obrotach przez równe 45 minut. Tracił piłki, gubił krycie przed szesnastką, ale najbardziej irytował jego brak szybkości. Powolny jak żółw, choć poprzerwie zagrał nieco pewniej,  a w końcówce mógł nawet zdobyć bramkę.

Karol Linetty – 4,5

Ocena byłaby wyższa, lecz zmarnowana szansa na 2:1 dla Polaków ma istotny wpływ na występ, jako całość boiskowych poczynań. Miał być liderem i tak tez wyglądał. Starał się rozgrywać piłkę i zasuwał za Dawidowicza, kiedy tylko się dało. Szkoda tej okazji z drugiej części…

Bartosz Kapustka – 2

Polski wonderkid notuje spory zjazd formy, a dodajmy, że końca tego zjazdu nie widać. Być może jego słaba dyspozycja była podyktowana jakimś lekkim urazem. Nie owijając w bawełnę – występ katastrofalny. Dodajmy, że akurat od niego wymaga się więcej. Presja rośnie wraz ze wzrostem popularności.

Patryk Lipski – 4,5

Jedyny zawodnik bez przynależności klubowej w naszej drużynie, zagrał dziś mocno przeciętnie. Rozpoczął najlepiej jak tylko się dało, a później stopniowo jego rola w kreowaniu boiskowych akcji malała. Przy możliwościach jakie posiada, ocena i tak lekko zawyżona.

Przemysław Frankowski – 5,5

Z całą odpowiedzialnością jesteśmy w stanie stwierdzić, że był najlepszym z Polaków w każdym elemencie gry. Taki Grosicki w wersji dla ubogich, albo też  – co brzmi ładniej – z zachowaniem proporcji, klon TurboGrosika w kadrze młodzieżowej. Robił dużo wiatru, ale zmarnował stuprocentową sytuację. Ocena zatem maksymalna do występu samego pilkarza, jak i całej drużyny. Nazwisko zobowiązuje.

Mariusz Stępiński – 4

Trochę ciężki występ do oceny. Odcięty od podań, sam nie kreował sobie sytuacji. Próbował cofać się na własna połowę i stamtąd rozgrywać, ale robił to słabo. Widzieliśmy już Stępińskiego w lepszym wydaniu.

Rezerwowi:

Łukasz Moneta – 4,5

Bez większego szału, ale i tak lepszy występ od poczynań Bartosza Kapustki.

Jarosław Niezgoda i Krzysztof Piątek– grali zbyt krótko by poddać ich gre ocenie.

Komentarze






Share this post