Polacy jedną nogą w grobie. Teraz już tylko mocniejsi rywale | PolskaPiłka24.Net

Polacy jedną nogą w grobie. Teraz już tylko mocniejsi rywale

Piątkowe spotkanie nie wyglądało tak, jak sobie kibice wyobrażali. Słowacy mieli być łatwym kąskiem niczym przystawka przed obiadem. Choć w słowackiej drużynie były tylko ogórki i ziemniaki, to wyszła z nich soczysta mizeria i chrupiące frytki. W naszej drużynie było wiele składników do dobrej potrawy, jednak zabrakło przypraw którymi daniu nadaje się charakter, aromat i – co najważniejsze – odpowiedni smak.

Wynik meczu dla człowieka, który spotkania nie oglądał, nie zobrazuje mu przebiegu spotkania. 1:2 to wcale niezbyt wielka porażka. Strzały oddane na bramkę? 13, z których 6 celnych u naszych południowych sąsiadów – 11, z których 3 celne oddanych przez naszych chłopaków. Mimo wszystko styl gry młodzieżowych reprezentantów naszego kraju w pierwszym spotkaniu na tych Mistrzostwach był podobny do komentarza Tomka Hajto. Zdarzały się trafne przemyślenia, błyskotliwe sentencje i zabawne pomruki na źle ustawionych piłkarzy na boisku, ale słuchając go przez całe spotkanie można było się zmęczyć niczym Kowal biegnący na stacje po piwo i zirytować niczym Bielik, który po spotkaniu powiedział, że drużynie zabrakło jaj.

Drużyna jako całość nie funkcjonowała w piątek na boisku. Większość zawodników popełniało dziecinne błędy, nie brakowało niedokładnych zagrań. W środku pola było wiele luk, a to za sprawą Dawidowicza, który zostawiał za dużo miejsca rywalom. Chłopak jest nominalnym środkowym obrońcą, na tej pozycji ciągle występuje, a teraz – na inauguracje ME w Polsce – nagle ma stanowić trzon środka pola reprezentacji U21? Mógł swoim strzałem głową zdobyć bramkę, zapewnić lepszy rezultat Polsce i pokazać nam, że trener miał racje stawiając na niego, ale znakomitą paradą popisał się Chovan, słowacki bramkarz. A to pech. Z przodu nasza gra wyglądała bardzo słabo, Stępiński zdecydowanie zawiódł. Największy minus musimy jednak przypisać przy nazwisku Kapustka. Rok przebywania w rezerwach Leicester wyraźnie odbił mu się czkawką, ponieważ w tym spotkaniu był cieniem samego siebie sprzed roku, gdy w seniorskiej reprezentacji zachwycał kibiców umiejętnościami i pewnością siebie. Podobno były zawodnik Cracovii grał na lekach przeciwbólowych. No bez przesady, aż tyle ten turniej warty nie jest, żeby zdrowie mu niszczyć. Dorna powinien od początku dać szansę innemu młodemu i ambitnemu zawodnikowi.

W drużynie zabrakło czegoś ważnego w tym spotkaniu. Zabrakło ducha walki, poczucia jedności, zadziorności na boisku i odpowiedzialności za swoje poczynania. Linetty pokazał nam, że nieprzypadkowo przeniósł się do Serie A i nieprzypadkowo jest podstawowym zawodnikiem tej drużyny. Widać było wściekłość w jego oczach po tym jak źle uderzył na bramkę. Wcześniej przejął sam piłkę, wyprowadził akcję, sklepał z Monetą i bez namysłu oddał strzał. Zrobił coś z niczego, a wyglądał jakby wbił samobója. Może reszcie zawodników zabrakło tego, co ma Linetty  – profesjonalizmu. Być może zawodnicy ulegli presji, jaka ciąży na nich w związku z rolą gospodarza turnieju, a balonik był zbyt napompowany i piszę teraz jakieś bzdury, bo też oczekuje nie wiadomo jakich rezultatów i nie wiadomo jakiego stylu gry, zamiast spokojnie czekać do kolejnego spotkania i zaufać naszym młodym graczom.

Już 19 czerwca gramy kolejne spotkanie ze Szwedami, którzy dwa lata temu zostali Mistrzami Europy U21, z kolei 22 czerwca naszym rywalem będzie Anglia naszpikowana gwiazdami, w większej mierze składająca się z zawodników występujących w klubach z Premier League. W pojedynku obu drużyn padł remis 0:0, a Pickford obronił rzut karny zapewniając w ten sposób cenny punkt swojej drużynie. Szwecja i Anglia teoretycznie są lepszymi drużynami niż Słowacja, więc walka o awans będzie dla nas bardzo trudna. W kolejnym pojedynku nie możemy pozwolić sobie na przegraną, ponieważ awans zostałby w zasadzie przekreślony.

Może powinieniem być optymistą i napisać, że to tylko pierwsze spotkanie, jeszcze dwa przed nami i wszystko może się zdarzyć. Nie będę kłamał – myślę, że nie wyjdziemy z grupy. Kibicuje naszej reprezentacji i bardzo chciałbym ich zobaczyć w dalszej części turnieju. To nie tak, że chcę kompromitacji, nie jestem masochistą. Patrząc na grę chłopaków po prostu stwierdzam, że to niemożliwe, brak mi wyraźnych argumentów. Za bardzo zawodnicy wczuli się w nazwę tego turnieju „MŁODZIEŻOWE Mistrzostwa Europy”. Drużyna gra jak młodzieżowcy, a do wygrywania potrzeba mądrości dorosłego. Chciałbym, aby to co piszę okazało się bzdetami, ale tak nie będzie. Polacy nie zawojują tego turnieju, ale mogą obronić honor. Kibice nie oczekują zwycięstwa, kibice chcą zobaczyć walkę.

Wystarczy, żeby drużyna po tym turnieju nie musiała się wstydzić za swoją grę, a jej gracze mogli chodzić z podniesioną głową. Gramy u siebie, więc włóżcie tę grę trochę serducha! Miliony Polaków ogląda piłkarzy, a oni grają niczym B-klasowi zawodnicy, choć zarabiają pokaźne sumy w porównaniu do przeciętnego zjadacza pasztetu. Duma powinna być w serduchach każdego z reprezentantów, chyba nie wiedzą oni jakiego zaszczytu dostąpili i jakie perspektywy daje im ten turniej. Motywacji nie brak znaleźć, ale współpracy i zgrania w kilka dni się ekipa nie nauczy. Trener Dorna ma przed sobą do zjedzenia konia z kopytami i to na surowo. Będzie ciekawie!

Komentarze






Share this post

Andrzej Winkowski

Piszę o piłce, bo lubię. Na twitterze ćwierkam pod szyldem @A_Winko