Polacy w Seria A. Podsumowanie rundy | PolskaPiłka24.Net

Polacy w Seria A. Podsumowanie rundy

Wczoraj zamieściliśmy tekst o  występach Polaków grających w Ligue 1. Tym samym rozpoczęliśmy serie tekstów podsumowujących, które do końca roku pojawiać się będą na naszej stronie. Była Francja, więc najwyższy czas obrać kierunek południowo-wschodni i udać się do Włoch, gdzie w tym roku mamy dziewięciu przedstawicieli z naszego kraju. Jedni grają, inni grzeją ławę, ale spokojnie, wszystkie potrzebne informacje znajdziecie poniżej. Zapraszamy.

  • Wojciech Szczęsny

Śmieszek na kadrze i w klubie, ale gdy dochodzi do meczu swojego luzu, nie przekłada na boisko. W trakcie spotkań jest niezwykle pewny i rzadko kiedy popełnia większe błędy. Drugi sezon na wypożyczeniu w AS Roma jest bardzo udany dla Wojciecha Szczęsnego i jego zespołu. Polak gra wszystko od deski do deski, jeśli nie ma go w składzie (Liga Europy), to jest to spowodowane potrzebą odpoczynku, a nie jak się wydawało niedawno Sergiuszowi Ryczelowi zniżką formy. 18 kolejek, 18 występów, sześć czystych kont, zaledwie 18 wpuszczonych goli i drugie miejsce w tabeli. W ostatniej kolejce była szansa na prześcigniecie błyskotliwego Juventusu. Szczęsny zagrał rewelacyjnie, trzykrotnie ratował swój zespół przed stratą bramki, ale przy bramce Higuaina nie miał większych szans. Aktualnie Roma do lidera traci cztery punkty, ale jeśli zawodnicy z pola wezmą przykład z Polaka, na zmianę w tabeli nie powinniśmy długo czekać.

  • Łukasz Skorupski

Zawodnik AS Romy, ale występujący w Empoli od dwóch sezonów. Poprzedni sezon był wyjątkowo udany dla drużyny, bo typowy średniak Seria A od samego początku zajmował miejsce w środku tabeli, a niekiedy na poważnie brało się pod uwagę możliwość jego wejścia do czołowej szóstki. Ostatecznie skończyło się na 11. pozycji i pozytywnych recenzjach dotyczących postawy Łukasza Skorupskiego w bramce. Ten sezon, mimo straty kluczowego zawodnika, jakim był Piotra Zielińskiego, nie zapowiadał się tak tragicznie, jak to wygląda aktualnie. Empoli utrzymuje się tuż nad strefą spadkową i to tylko dzięki jednemu zawodnikowi, Łukaszowi Skorupskiemu. Widzicie tabele, gdzie Empoli zajmuje 17. pozycję i tak na poważnie, jak wam się wydaje, ile czystych kont może mieć bramkarz takiej drużyny, dwa? Trzy? No góra cztery prawda? No nie, Skorupski w 16 meczach zachował siedem! czystych kont. Kompilacja jego fantastycznych zagrań z tego sezonu trwa pewnie dłużej niż powrót do obrony w wykonaniu Marcina Warcholaka, dla nieznających sytuacji podpowiedź, zajmuje to wieczność. Zwieńczeniem rewelacyjnej dyspozycji jest umieszczenie Polaka w „11” rundy w Seria A według portalu goal.com i seria newsów wymieniających zainteresowanych pozyskaniem bramkarza.

  • Arkadiusz Milik 

Mało kto się spodziewał, że po sprzedaniu Gonzalo Higuaina za 90 mln euro do Juventusu Turyn tak szybko kibice znajdą nowego idola, który spełni ich bardzo wysokie wymagania. Jeszcze mniej wierzyło, że tą osobą będzie Arkadiusz Milik, który w barwach Napoli zaliczył wejście smoka, i to nie jakiś hollywoodzki spin off nastawiony wyłącznie na sukces komercyjny, a istne dzieło stworzone ręką Almodovara czy innego Bergmana.

Do czasu feralnej kontuzji w meczu z Danią Milikowi żarło aż miło. Siedem meczów w Seria A i cztery bramki (dublety w spotkaniach z Milanem i Bologną), dwa mecze w Lidze Mistrzów i trzy bramki, bajka. Rehabilitacja po kontuzji, zerwanie więzadeł krzyżowych, trwa zazwyczaj ponad pół roku, ale u Milika wszystko leczy się w ekspresowym tempie i Polaka zobaczymy na boisku prawdopodobnie już pod koniec stycznia. Oby dał radę nawiązać do jesiennej skuteczności, bo neapolitański charakter kibiców jest znany na całym świecie i droga od bohatera do zera w tym regionie jest naprawdę krótka.

  • Piotr Zieliński

Drugi z Polaków, który trafił latem do Neapolu. Kwota 14 mln euro wydana na ofensywnego pomocnika robiła wrażenie i nakładała niemałą presję na plecy młodego zawodnika. Po rundzie można śmiało powiedzieć, że dożyliśmy czasów, gdy polski zawodnik stanowi o sile czołowych drużyn. Liczby może i nie zachwycają, 14 meczów dwa gole i dwie asysty, ale dojrzałość w grze i przebojowość już i owszem. Im dalej w las, tym Zieliński coraz bardziej przekonywał wszystkich wokoło do swoich umiejętności. Kwintesencją wysokiej formy był mecz z Interem Mediolan 2.listopada. Piotrka nie przygniotła ranga spotkania i niemal w pojedynkę rozmontował defensywę mediolańczyków, strzelając gola i notując asystę.

Rozpędzony po tygodniu dołożył bramkę w meczu z Cagliari i rozpoczęła się fala porównań do Maradony, Zidane’a itd. Ochłońmy, za Zielińskim naprawdę udana runda, ale jego prawdziwą wartość, oby wysoką, będziemy mogli zobaczyć już w lutym w meczu z Realem Madryt.

  • Karol Linetty

Kolejny z zawodników, który rundę kończy z szerokim uśmiechem na twarzy. Postawa Linetty’ego pokazuje, że wyjazd z Polski na „zachód” nie musi wiązać się z odbiciem od ściany i półroczną absencją spowodowaną koniecznością nadrobienia zaległości. Jeśli kierunek jest właściwie wybrany, piłkarz ma co nieco w głowie i zna swoje cele, to przejście może przebiegać naprawdę płynnie. Sympatyczny Karolek z miejsca wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce i dotychczas rozegrał 16 meczów w Seria A. Dalsze statystyki może i nie powalają, bo piłkarz zebrał tylko trzy asysty, ale według ekspertów, dziennikarzy i kibiców jest odkryciem rundy i „płucami” zespołu.

Wiele włoskich mediów żyjących z plotek transferowych głosi, że rozwojowi Polaka bacznie przygląda się AS Roma. Ile w tym prawdy, pewnie niewiele, ale pokazuje to dobitnie, że Karol Linetty jest doceniany we Włoszech.

  • Thiago Cionek

Ile to było chichów, ile szyderczych tekstów o beznadziejności prezentowanej przez Cionka, a tu chłopak gra regularnie i to na poziomie Seria A. Jasne, jego Palermo to dno i z dorobkiem zaledwie dziesięciu punktów zajmuje 18.pozycję, ale to nie zmienia faktu, że „Polak” co weekend wychodzi w podstawowej jedenastce. W obecnym sezonie Cionek miał już trzech trenerów – Davide Ballardiniego, Roberto De Zerbiego i Eugenio Cori niego i u każdego grał. Powiecie grał, bo trenerzy nie mieli innego wyboru, pewnie jest w tym dużo racji, ale mimo wszystko stawiali na Cionka i zawodnik wystąpił w 15 spotkaniach. Póki Thiago gra, póty Adam Nawałka będzie wysyłał mu powołania na kadrę, mi to nie przeszkadza, bo wolę zawodnika z Seria A niż ze średniaka Ekstraklasy.

  • Bartosz Salamon

Mister Seria B mogłoby się rzec. Jego zespół występuje na zapleczu włoskiej pierwszej ligi, Salamon gra wszystko i jest zaliczany do liderów zespołu. Bartosz awansuje do Seria A, lub dołącza do zespołu grającego w tej lidze, siedzi na ławie, a jak z niej wstaje, to tylko po to, żeby wszystkim dobitnie pokazać , że on i ława, to para tak nierozerwalna, jak Bonnie i Clyde, albo Franciszek Smuda i słownik języka polskiego. Fatum, złośliwość rzeczy martwych, można dorabiać różne filozofie, ale pora stanąć przed lustrem i powiedzieć „To nie miejsce dla mnie”. Był transfer do Milanu, wypożyczenie do Sampdorii, nigdzie nie szło, to czemu miałoby iść w Cagliari? Za Salamonem słaba runda, jedynie osiem występów i tragiczny występ m.in. z Fiorentiną. Tu nie ma co dzwonić, Mino Raiola już nie pomoże, tu trzeba brać się do roboty, bo na wiosnę wypadają już 26 urodziny.

  • Igor Łasicki i Bartłomiej Drągowski

Dlaczego te dwie tuzy połączyliśmy? Ano dlatego, że ich łączna liczba występów w Seria A jest podobna do tej rozegranej przez Adamiakową. Igora Łasickiego możemy chociaż czasem zobaczyć na filmikach produkowanych przez portal „Łączy Nas Piłka”, o tym drugim słuch zupełnie zaginął i jedynie newsy, które można znaleźć to te przepowiadające rychły rozbrat z klubem z Florencji. Zarówno jeden, jak i drugi nie mają co liczyć na występy w pierwszych drużynach, więc jedynym sensownym rozwiązaniem jest wypożyczenie, albo czeka dalsza gra w Primaverze.

Komentarze




Share this post