Prawie jak Liga Mistrzów. | PolskaPiłka24.Net

Prawie jak Liga Mistrzów.

Mecz piłki nożnej, środowy wieczór, atmosfera piłkarskiego święta… nie nie mówimy o meczu Ligi Mistrzów, a o czym dużo lepszym. Legia Warszawa na własnym obiekcie mierzyła się z Lechem Poznań. Stawka meczu była o tyle większa, że jeden z zespołów, który wybiegł na murawę stadionu przy ulicy Łazienkowskiej 3 zostanie liderem Lotto Ekstraklasy wobec porażki Jagiellonii Białystok z Lechią Gdańsk. Remis i wygrana Lecha promowała „Kolejorza” na pierwszej miejsce. Wygrana mistrzów Polski dawałaby Legii pozycję lidera. Było o co grać.

Od początku tempo i styl gry próbowali narzucić piłkarze Jacka Magiery. Szybko przyniosło to efekty, bo już w 7 minucie kapitalne prostopadłe podanie posłał Maciej Dąbrowski z linii defensywnych wprost do Vadisa Odjidji-Ofoe. Belg będąc pod presją Lechity przyjął piłkę klatką piersiową po czym po krótkim słupku huknął na bramkę Putnocky’ego. Legia objęła prowadzenie. Niewiele czasu minęło i powinno być już 2-0 dla „Wojskowych”. Z prawej strony pola karnego uderzył Guilherme, ale strzał poleciał w boczną siatkę. Kolejne minuty to typowy mecz w środku pola, kilka kartek posypało się. Dużo niedokładności. Niewiele działo się pod bramką Putnocky’ego oraz Malarza. Chcielibyśmy coś więcej pozytywnego napisać o pierwszej połowie tego meczu, ale w pierwszej połowie poza pierwszym kwadransem mecz przyjął konwencję typowego polskiego ligowego klasyka. Do przerwy 1-0 dla gospodarzy.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, z tą róznicą, że stroną która powinna zdobyć bramkę był poznański Lech. Z szybką akcją wyszedł Makuszewski, ale strzał powędrował na boczną siatkę. Kolejne minuty to powrót tego co widzieliśmy w pod koniec pierwszej połowy. Na następną ciekawsza akcję trzeba było czekać do 67 minuty. Zamieszanie pod polem karnym Lecha, gdzie huknął Guilherme, ale zabrakło Brazylijczykowi precyzji. Co do precyzji dalej nie było celnego strzału „Kolejorza”. Skoro celnie na bramkę nie uderzał Lech, to zrobili to gospodarze. Strzelcem bramki zawodnik, który wszedł 10 minut wcześniej, czyli Michał Kucharczyk. „Kuchy’ przelobował Putnockyego i na pustą bramkę uderzył głową.

Do końca spotkania Legioniści pewnie kontrolowali mecz, nie pozwalając gościom na zawiązanie składnej akcji, dzięki czemu ekipa Jacka Magiery wygrywa ważne spotkanie z Lechem Poznań.

Na początku tekstu napisałem, że pora i atmosfera jak przed Ligą Mistrzów. Czy tak było? Śmiem wątpić. Szybko strzelona bramka przez Vadisa Odjidję-Ofoe ustawiła spotkanie i Legioniści dzięki większemu sprytowi, wyrachowaniu oraz doświadczeniu w rozgrywaniu ważnych spotkań co trzy dni nie pozwoliła na za dużo poznańskiemu Lechowi. Sam mecz przypominał typowy ligowy klasyk, czyli z dużej chmury mały deszcz. Spodziewaliśmy się wielkich emocji, a wygrała taktyka i walka w środku pola. Warszawianie kontrolowali mecz, dzięki meczu może cieszyć się z kolejnych trzech punktów na swoim koncie i pozycji lidera. Czego zabrakło Lechowi w tym pojedynku? Przede wszystkim skuteczności pod bramką Malarza. Podopieczni Nenada Bjelicy w ciągu całego spotkania oddali 8 strzałów, z czego tylko jeden był celny. Pod koniec meczu uderzenie Macieja Makuszewskiego. To zdecydowanie za mało by myśleć o wygranej w Warszawie i pozycji lidera.

Już w najbliższą niedzielę kolejne spotkania, które mogą zadecydować o tytule mistrzowskim. Lech podejmie na własnym stadionie Lechię Gdańsk, a Legia pojedzie na wyjazd do Białegostoku.

Legia Warszawa 2 – 0 Lech Poznań

7′ Vadis Odjidja-Ofoe 1-0

83′ Michał Kucharczyk 2-0

Legia Warszawa: Malarz – Jędrzejczyk, M. Dąbrowski, Pazdan, Hloušek – Jodłowiec, Moulin – Guilherme (74′ Kucharczyk), Odjidja-Ofoe, D. Nagy (64′ Hamalainen) – Radović (87′ Kopczyński).

Lech Poznań: Putnocky – Kędziora, Bednarek, Wilusz, Kostewycz – Trałka, Gajos (76′ Tetteh) – Makuszewski, Majewski (60′ Robak), Radut (85′ Tomczyk) – Kownacki.

Żółte kartki: Guilherme, Radović, Odjidja-Ofoe – Trałka, Tetteh

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)

Widzów: 28 820

Komentarze




Poziom gry Legii7.5
Poziom gry Lecha4.5
Atrakcyjność spotkania5.5
5.8

Share this post

Michał Szumański

Warszawiak od ponad 20 lat. Koneser piłki krajowej jak i zagranicznej. Fan zarówno tych największych klubów, jak i niedocenionych.