Przypadek ucznia Grzegorza | PolskaPiłka24.Net
PARIS, FRANCE - JUNE 16:  Grzegorz Krychowiak of Poland reacts during the UEFA EURO 2016 Group C match between Germany and Poland at Stade de France on June 16, 2016 in Paris, France.  (Photo by Alexander Hassenstein/Getty Images)

Przypadek ucznia Grzegorza

Grzegorz był solidnym uczniem, jednego z lepszych liceów w powiecie. Może nie był wirtuozem, nie brał udziału w olimpiadach, miał jednak to coś, co zawsze pozwalało mu się wyróżnić. Odznaczał się niezrównaną wolą walki i zacięciem do pracy. Po kilku latach spędzonych w liceum, przyszedł czas na zmianę. Grzesiek mógł pozostać ze starymi kumplami, w ciepłym i znanym środowisku. Mógł iść z nimi np. do szkoły policealnej. Jakiś rozwój jest, ale to jednak nie to. Kiedy młody człowiek dowiedział się, że jego ulubiony nauczyciel z liceum, został wykładowcą na bogatej i szanowanej na terenie całego kraju uczelni, pomyślał sobie – a może by tak spróbować? Wykładowce znam, z kolegami jakoś się dogadam, ze względu na moje zainteresowania w nowym mieście się odnajdę – a co tam, ryzykuję!

Grzegorz do nowego miasta przyjechał ze swoją dziewczyną – Celią. Pasowali do siebie idealnie, oboje lubili się dobrze ubrać, byli zakochani w wykwintnej kuchni. W nowym miejscu zamieszkania i ubrań i dobrego żarcia było w bród – po prostu bomba. Po bardzo fajnych wakacjach (gdzie Grzesiek wraz ze swoją grupą obozową zrobił furorę na turnieju piłki nożnej) przyszedł czas na nowe życie, nasz bohater był wniebowzięty i pełen energii. Jakby tego było mało, Greg przy składaniu dokumentów na nowej uczelni dowiedział się, że za każdy miesiąc nauki dostanie pokaźne stypendium. Po prostu bajka.

Niestety jak się okazało, życie zweryfikowało wszystko. Na przedmiocie w którym Grzesiek czuł się najmocniej, jeszcze bardziej wyróżniali się czterej obcokrajowcy, którzy przyjechali na uczelnię z Erasmusa – Marco, Blaise, Thiago i Adrien. Szczególnie błyskotliwy był pierwszy z nich – Włoch z gorącym temperamentem. Cichy Blaise również był świetny w swoim fachu, Thiago był najstarszy z nich, miał za sobą już kilka porządnych uniwersytetów i dowodził całą paczką. Adrien dopiero zbierał szlify ale i tak już się wyróżniał.

W takim towarzystwie ciężko wyjść przed szereg. Gdy jesteś nowy w grupie i nie pokażesz czegoś nowego, robiącego efekt wow, grupa albo przejdzie obok Ciebie obojętnie, albo brutalnie wyrzuci Cię na bruk. Jak pokazują ostatnie tygodnie, w przypadku naszego bohatera niestety możemy być świadkami tego drugiego.

Poprzez brak efektywności działań Grzegorza, jego losem przestał się interesować nawet jego znajomy profesor, który lubił czwórkę obcokrajowców tak bardzo, że pomijał Polaka przy każdej możliwej okazji. Coś jednak sprawiło, że pewnego razu, kiedy w konkursie wiedzy uczelnia Grześka mierzyła się z inną szkołą wyższą, stary nauczyciel z gimnazjum dał swojemu podopiecznemu szanse. Mimo dość słabej postawy, drużyna Grzecha prezentowała się bardzo dobrze, do czasu gdy fatalny błąd popełnił bohater opowieści, przez który jego koledzy stracili wielką szansę.

Po tym wydarzeniu, coraz więcej osób orientowało się, że nowi koledzy odtrącili Grzegorza, nikt go nie pocieszał, nikt nie podał mu ręki, nikt nie powiedział „Ej stary zdarza się, choć na piwo, zapomnimy o tym”. Najbliższe miesiące będą sądnym okresem dla 26-latka. Musi podjąć decyzję – pokazać siłę charakteru i wolę walki , albo poddać się i zmienić otoczenie.

Jak z pewnością się domyślacie, w całym tym ambarasie chodzi o reprezentanta Polski i zawodnika Paris Saint- Germain – Grzegorza Krychowiaka. Mimo kolejnych wypowiedzi trenera Unaia Emery`ego, mówiących o tym, że Polak wciąż wprowadza się do drużyny i wszystko jest jeszcze przed nim, trzeba poważnie zastanowić się nad sytuacją „Krychy”. Może jeszcze nie trzeba bić na alarm w dzwony na całej wsi, warto jednak rozejrzeć się za ewentualnymi dostępnymi opcjami.

Piłkarz za którego zapłacono ponad 30 milionów euro, w tym sezonie rozegrał 10 spotkań (5 w lidze francuskiej i 5 w Lidze Mistrzów). Liczba, którą teoretycznie można się jeszcze bronić. Nie można się jednak bronić tym, że w większości przypadków, były to mecze w których Krychowiak zszedł z placu gry na długo przed końcowym gwizdkiem lub pojawiał się na nim tuż przed zakończeniem meczu.

Grzechu weź się w garść…

Komentarze



Share this post

Bartosz Rzemiński

Redaktor naczelny portalu Polska Piłka 24 NET.