Rekordowa ilość wywiadów Lopeza. Wypowiedzi po derbach Krakowa. | PolskaPiłka24.Net

Rekordowa ilość wywiadów Lopeza. Wypowiedzi po derbach Krakowa.

Michał Probierz: Graliśmy dobre spotkanie. Potrafiliśmy utrzymać się przy piłce i stworzyć sytuacje. Szczepaniak mógł strzelić na 0:2. Chcieliśmy zmienić Pestkę, ale dostał drugą żółtą kartkę. To był prosty faul, nie zasłużył na te kartki. Za łatwo straciliśmy prowadzenie. Covilo sam chciał zejść, brakowało mu sił. Cieszę się, że mam takich piłkarzy, starał się i walczył ile mógł. Wisła do momentu kartki dla Pestki nie miała żadnej sytuacji. Wdowiak dobrze zaprezentował się w Tychach i dlatego go wprowadziliśmy. Zbyt łatwo oddawaliśmy pod koniec piłkę Wiśle. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy zremisować w końcówce ten mecz.

Kiko Ramirez: Był to fantastyczny wieczór. To moje pierwsze derby na Reymonta. Nie jest łatwo przegrywać taki mecz, było nerwowo, niektórzy pierwszy raz przeżywali taki mecz i stąd nasza postawa w pierwszej połowie. Ze Manuel ma zaległości fizyczne i nie mogłem go wystawić na cały. Przyczynił się do zwycięstwa i jestem z niego bardzo zadowolony. Wisła wygrała zasłużenie. Lopez to bardzo dobry piłkarz, najważniejszy był dla niego pierwszy mecz, kiedy strzelił gola. Jednak nie można zapomnieć o jego kolegach, bez nich nie byłoby tego wyniku. Wisła poradzi sobie z presją liderowania.

Tomasz Cywka: Pierwsze zwycięstwo w derbach z moich udziałem, więc to super uczucie. Podnieśliśmy się z 0:1. Nie wypełnialiśmy zadań taktycznych trenera, w drugiej połowie się poprawiło. Czerwona kartka pomogła. Jestem zadowolony ze swojego występu, ale będzie czas na analizę. Waliczyliśmy do końca. Kibice gorąco nas wspierali, dla nich graliśmy. Nie było specjalnego pompowania przed meczem, wiedzieliśmy jednak, że to szczególny mecz. Na początku badaliśmy przeciwnika, potem dopiero nabraliśmy luzu. Nie pierwszy raz wygrywamy w końcówce i to pokazuje charakter drużyny. Walczymy do końcowych minut. Każde zwycięstwo buduje drużynę, takie tym bardziej.

Michał Buchalik: Byłem pogodzony z odejściem z klubu, ale na pierwszym treningu trener Ramirez powiedział, że jest możliwość, żebym został. Dał mi szansę, wielkie słowa uznania dla niego. To była tylko jego decyzja. Trudne momenty są stałym elementem życia, trzeba patrzeć przed siebie. Stopniowo odbudowywałem swoją pozycję. Treneowałem, wskoczyłem na ławkę i teraz gram. Małymi krokami do celu. Wracam silniejszy, przez ostatnie dwa lata sporo mnie spotkało. Udało się wyjść na prostą. Rodzina i koledzy z drużyny mnie wspierała. Rehabilitowałem się w klubie i kontakt z zespołem pomógł mi wrócić do zdrowia. Na naszej pozycji jest tak, że bramkarza nie zmienia się z meczu na mecz. Nieszczęście Juliana umożliwiło mi wejście do bramki. Życzę mu zdrowia, rywalizacja poprawia wyniki. To że wygrywamy w końcówkach, to nie jest szczęście, tylko nasza ciężka praca.

Arkadiusz Głowacki: Ciężko było momentami grać. Sporo nas ten mecz kosztował. Nasza gra na początku nie wyglądała dobrze, nie realizowaliśmy planu i to był nasz problem. Kiedy gra się średnio, wynik jest niekorzystny, to było niełatwe uczucie. Z czasem przyjdzie więcej zrozumienia, zmienia się drużyna, przyzwyczajenia. Gole Lopeza to była duża rzecz, o sile drużyny stanowią indywidualności, które biorą odpowiedzialność na swoje barki. Drużyna jest nowa, nie od razu będziemy grać świetnie. Mamy piłkarzy z charakterem jak Ivan Gonzalez. Kilka spotkań niewygranych z Cracovią źle znosiliśmy i dzisiaj to zwycięstwo mimo mankamentów smakuje wyjątkowo.

Maciej Sadlok: Przegrywając, podnieśliśmy się i to jest najważniejsze. To, czego kibice Wisły chcieli i my, zostało osiągnięte. Pierwsza połowa była przeciętna, Cracovia dużo pracowała w defensywie, miała dużo przechwytów. Ich styl oparty jest na długich piłkach, walce w powietrzu. Potem spuścili z tonu, nie mogli wytrzymać całego meczu na takiej intensywności.  Wolelibyśmy spokojniej wygrywać, mimo tego cieszymy się, że udało się wygrać jedną bramką.

Carlitos Lopez: Ważne było, że strzeliłem dwa gole, ale drużyna to nie tylko ja. Nie analizuję rywali, myślę tylko swojej drużynie. Mecz był wyczerpujący, im większa jest presja wyniku, tym więcej sił on kosztuje i w końcówce wyczekiwałem końca, byłem wyczerpany.Ani na chwilę nie straciłem nadziei, że wygramy. Mam jeszcze wiele sposobów na celebrowanie strzelonych goli i mam nadzieję je pokazać w tym sezonie. Nie myślę o zdobytych golach tylko o tych, które mam zamiar strzelić. Miałem już podobną serię, w Villareal. Dedykuję gole swojej kobiecie i rodzinie, która przyjechała teraz do mnie do Krakowa. Dla mnie szaleństwem jest to, że ludzie zostawiają swoje życie poza stadionem i przychodzą nas wspierać i musieliśmy dać im prezent. Grałem już przy tak dużej publiczności, w Sankt Petersburgu. Atmosfera na trybunach była rewelacyjna. Chciałbym, aby kibice zachowywali się tak na każdym meczu. Nigdy nie udzieliłem jednego dnia tylu wywiadów, co dziś.

Komentarze






Share this post