Skuteczny do bólu Lech, a tak to walka, walka, i jeszcze raz walka! | PolskaPiłka24.Net

Skuteczny do bólu Lech, a tak to walka, walka, i jeszcze raz walka!

Bruk-Bet Termalica Nieciecza przegrała u siebie 1:3. Piłkarze Lecha Poznań mimo niewielkiej ilości strzałów celnych skutecznie wypunktowali podopiecznych Mariusza Rumaka. Poniżej prezentujemy kilka ciekawych wniosków z tego meczu.

Najaktywniejsi boczni obrońcy.

Na początku spotkania bardzo aktywny na lewej stronie obrony Niecieczan był Kamil Słaby. Jego aktywność raz była pozytywna, a raz negatywna w sensie dużej ilości ataków i przewinień z jego strony. Trzeba przyznać, że jak Termalica już atakowała to właśnie jego stroną boiska i głównie za sprawą jego osoby. Jego aktywność wraz z biegiem meczu malała, a coraz bardziej widoczni byli boczni defensorzy, ale nie Niecieczy, a trzeciej drużyny ubiegłego sezonu. Mowa tu konkretnie o Robercie Gumnym i Volodymyrze Kostevychu. Drugi w tym zestawieniu mimo obandażowanej, o czym mowa później głowy z minuty na minutę wyglądał coraz lepiej. Jego akcje ofensywne były bardzo dobre, choć brakowało tego ostatniego podania czy dobrego dogrania ze strony jego i kolegów. Gumny w pierwszej części nie wyglądał tak dobrze, natomiast w drugiej części meczu wymienił się rolami ze swoim kolegą z drużyny. To właśnie prawy defensor zaczął nagle przypominać swojego partnera z lewej flanki, a jego gra była wręcz zwierciadlanym odbiciem gry Kostevycha.

Skuteczni do bólu Poznaniacy.

Bramka Christiana Gytkjaera była drugim strzałę na bramkę Jana Muchy w całej pierwszej odsłonie. Lech można powiedzieć, że atakował, ale te ataki były na tyle nieudolne, co potwierdzają wcześniej wspomniane przeze mnie strzały bramkę. Posiadanie piłki w tym fragmencie meczu przez obie drużyny było bardzo podobno, oprócz bramki „Lechitów” to w pierwszej części wiało nudą, a zainteresowanie kibiców mogły wzbudzać wręcz drastyczne obrazki, o których mowa w dalszej części artykułu. Druga bramka dla Poznaniaków, która padła w 61 minucie, choć została zaliczona jako samobójcza, to też była to pierwsza tak groźna sytuacja bramkowa, więc sytuacja o skutecznej ekipie „Kolejorza” z pierwszej połowy się powtórzyła. Warto dodać, że gole jakby nie patrzeć padły po dwóch celnych strzałach podopiecznych Nenada Bjelicy. I tak właśnie przewaga „Lechitów” z biegiem gry wzrastała, kolejny celny strzał na bramkę Muchy to gol Majewskiego z 87 minuty.

Mecz walki.

W pierwszej połowie piłkarze zamiast grać kopali się po kostkach i zderzali głowami. Było kilka naprawdę bardzo groźnych sytuacji. W 6 minucie meczu niebezpiecznie głowami zderzyli się Volodymyr Kostevych i Akos Kecskes. Temu pierwszemu założono opaska uciskową na głowie, a drugi z siatką zabezpieczającą i z opatrunkiem opuścił murawa. Masażyści Termalici wręcz sugerowali zmianę, ale Akos po kilku minutach wrócił do gry ku aplauzie widowni zgromadzonej w Niecieczy. Kilka minut później dokładnie w 17 Gutkovskis (za co dostał żółtą kartkę) uderzył Łukasza Trałkę, a ten jak po ciosie nokautującym padł na murawę. Sytuacja wyglądała bardzo groźne, fizjoterapeuci sugerowali zmianę i się nie przeliczyli, gdyż Trałka z tamponami w nosie, i z dużą ilości krwi opuścił murawę. Z poziomu trybun wyglądało to jakby piłkarz miał złamany nos. W 22 minucie zmienił go Abdul Aziz Tetteh. Bardzo ostro na lewej flance obrony Bruk-Betu grał Kamil Słaby, kilka razy mu się upiekło, po faulach, w których większość sędziów pokazałoby żółtą kartkę, lecz w 28 minucie nie miał tego szczęścia i ostatecznie dostał żółtko. W sumie  w pierwszej części piłkarze obu drużyn zobaczyli po dwie żółte kartki. Do worka żółtych kartek cegiełkę dołożył Martin Miković, który został ukarany w 64 minucie.

 

Komentarze






Share this post

Eryk Gawlik

Wierny kibic futbolu, starający się być na bieżący z wszystkimi newsami. Stały obserwator lig zagranicznych i rodzimej Ekstraklasy. Udzielający się również w życiu politycznym. Stara się być obiektywny w swoich sądach.